Sony nie planuje zatrzymywać się na Bungie
Wczoraj (31 stycznia) mieliśmy do czynienia z ogłoszeniem zakupu studia Bungie (twórcy cyklu Destiny oraz pierwszych gier z serii Halo) przez Sony. Transakcja opiewająca na kwotę 3,6 mld dolarów nie należy do rekordowych, lecz z pewnością stanowi swego rodzaju odpowiedź na ekspansyjną politykę podjętą ostatnimi czasy przez Microsoft.
Christopher Dring, główny redaktor na portalu Gamesindustry.biz, przeprowadził rozmowę z Jimem Ryanem – szefem Sony Interactive Entertainment – na temat najnowszego zakupu oraz podobnych kroków, które miałyby ewentualnie zostać podjęte przez spółkę w przyszłości. Jak się okazuje, Japończycy mają w tym aspekcie jeszcze „wiele ruchów do wykonania”.

Sony oczywiście nie ma tak głębokich kieszeni jak Microsoft i nie może pozwolić sobie na przejęcia kluczowych graczy na gamingowym rynku. Uwagę zwrócił na to redaktor, na co Jim Ryan odpowiedział:
Powinniśmy absolutnie oczekiwać więcej. W żadnym wypadku nie skończyliśmy. W przypadku PlayStation mamy przed sobą długą drogę do przebycia. Osobiście będę spędzał dużo czasu z Pete’em i ekipą z Bungie, pomagając upewnić się, że wszystko jest dobrze poskładane i że autonomia oznacza autonomię. Ale w innych miejscach organizacji mamy jeszcze wiele ruchów do wykonania.
Wszystko wskazuje więc na to, że koncern chce najpierw upewnić się co do skuteczności mechanizmów zarządzania autonomicznymi studiami pod niego podlegającymi. Dopiero wtedy będzie można zacząć myśleć o kolejnych zakupach. Oczywiście warto pamiętać, iż tego typu transakcje nie dzieją się z dnia na dzień.
Podobno o przejęciu Bungie myślano od kilku miesięcy. Dlatego też CEO SIE nie zgadza się z opiniami sugerującymi, że najnowszy zakup jest paniczną odpowiedzią na ekspansję konkurencji:
Rozmowy te trwały kilka miesięcy i z pewnością poprzedzają aktywność, którą widzieliśmy w tym roku. Z naszej perspektywy jest to naprawdę robienie tego, co uważamy za słuszne dla PlayStation i co uważamy za słuszne, aby poprowadzić PlayStation do miejsc, w których nigdy wcześniej nie byliśmy.
Warto przy okazji pamiętać, że Bungie ma zachować swoją autonomię i tworzyć gry multiplatformowe. Sytuacja i tak wydaje się dosyć napięta – co kilka miesięcy jesteśmy bowiem świadkami miliardowych zakupów i wyrywania sobie coraz to lepszych kąsków przez największe koncerny. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Źródło: Gamesindustry.biz / Foto. Sony