Czytaj też: Prezes Polsatu oburzony. TVP dosłownie wyeliminowało konkurencję
KRRiT chce wiedzieć, co oglądają Polacy
KIGEiT na swojej stronie internetowej opublikował stanowisko w związku z konsultacjami dotyczącymi przytaczanego wyżej projektu rozporządzenia Rady Ministrów. Podmiot ten z całą stanowczością skrytykował projekt, dostrzegając, iż KRRiT nie ma delegacji ustawowej do prowadzenia badań odbioru sygnału stacji telewizyjnych w Polsce metodą Return Path Data. Skąd pomysł na takie badania? Polski rząd kwestionuje wyniki badań Nielsena i Radio Track, gdyż te nie najwyraźniej nie sprzyjają mediom państwowym.
Dane pozyskiwane przez KRRiT mogłyby służyć interesom wyłącznie mediów publicznych oraz administracji rządowej. KIGEiT wskazuje, że zakres danych potencjalnie udostępnianych przez KRRiT byłby zbyt szeroki. Pośród nich znalazłyby się informacje prywatne, takie jak m.in. dane użytkownika z umowy (!), oglądane przez niego stacje, czy też precyzyjnie określone godziny, w jakich to robił.
„Część z wyżej wymienionych danych jest opisana nieprecyzyjnie, co uniemożliwia oszacowanie skali kosztów niezbędnych do poniesienia w celu zapewnienia realizacji badania. Przykładowo pozycja określająca „Nazwę stacji odbieranej na urządzeniu” w zależności od interpretacji oraz sposobu realizacji badania może oznaczać dostępność danej stacji na urządzeniu abonenta albo stacje oglądaną w danej chwili. Część wskazanych kategorii danych jest zbędna z punktu widzenia celu w jakim badanie ma być przeprowadzane, np. zakodowane dane użytkownika z umowy czy identyfikator urządzenia” – głosi stanowisko przytaczane przez serwis wirtualnemedia.pl.
Sposób na poprawę ściągalności abonamentu RTV?
Wskazuje się, że zaproponowana praktyka może pozwolić władzom nie tylko na inwigilację, ale także… poprawić sciągalność abonamentu RTV. Badanie miałoby ruszyć już za pół roku.
KIGEiT zrzesza m.in. sieci kablowe Inea, Multimedia Polska, UPC oraz operatorów Netia, Play i T-Mobile Polska.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie odpowiedziała na wątpliwości dziennikarzy serwisu wirtualnemedia.pl. Intencje badania pozostają więc w sferze domysłów.
Źródło: wirtualnemedia
