Brzmi to jak głupi żart lub scenariusz kiepskiego filmu, ale wydarzyło się naprawdę. Dwóch mężczyzn postanowiło „sprytnie” okraść sklep z elektroniką, wykorzystując fajerwerki jako zasłonę dymną. Efekt? Udana kradzież za 119 zł, z konsekwencjami w postaci zarzutów i rachunku na 50 tysięcy złotych.
Sprawa pokazuje, jak pozornie drobny wybryk może szybko przerodzić się w poważne przestępstwo. Sprawcy zapewne nie przemyśleli tego, że ich pomysł narazi setki osób na śmierć w pożarze. Policja i prokuratura nie miały wątpliwości co do kwalifikacji czynu.
Brawurowa akcja
Do zdarzenia doszło 30 grudnia, w przeddzień sylwestra, w sklepie RTV Euro AGD w parku handlowym przy ulicy Polickiej w Szczecinie. Około godziny 21:00 w obiekcie nagle odpalono fajerwerki. Na miejsce wezwano dwa zastępy straży pożarnej, a cały sklep został ewakuowany, ze względu na zagrożenie pożarowe.
Jak później ustalili policjanci, nie był to jednak przypadkowy incydent ani chuligański wybryk. Użycie materiałów pirotechnicznych przez jednego ze sprawców miało bardzo konkretny cel – odwrócenie uwagi ochrony i klientów, by drugi mógł w tym czasie ukraść kontroler o wartości 119 złotych. Po całej akcji mężczyźni odjechali samochodem.
Zatrzymanie i poważne zarzuty
Sprawcy nie cieszyli się długo „sukcesem”. Zostali zatrzymani już następnego dnia, 31 grudnia. Policja szybko odnalazła ich na podstawie nagrań z monitoringu. Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty kradzieży zuchwałej, zniszczenia mienia o wartości nie mniejszej niż 50 tysięcy złotych oraz narażenia innych osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Choć nikt nie odniósł obrażeń, skala zagrożenia była bardzo poważna. Jak podkreślają funkcjonariusze, odpalenie fajerwerków w zamkniętym obiekcie handlowym mogło zakończyć się tragedią. Jeden z zatrzymanych – 44-latek – był już wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu.
Dozór policyjny i zakaz… zbliżania się do sklepu
Prokurator, po zapoznaniu się z aktami sprawy, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanych policyjnego dozoru. Nałożono również zakaz zbliżania się do sklepu, a także zakaz opuszczania kraju. Śledztwo wciąż trwa, a sprawcom grożą poważne konsekwencje finansowe i karne.
Panowie nie spędzili wymarzonego sylwestra na „graniu w grę”, a na przesłuchaniach. „Sprytna akcja” w krótkim czasie zamieniła się w długą listę zarzutów – i rachunek, który niełatwo będzie zapłacić.
Źródło: wSzczecinie.pl