Tak wynika przynajmniej z wiadomości e-mail przesłanej do pracowników przez szefa EA, Andrew Wilsona. Za przyczynę cięć podaje on również „chęć poprawienia obsługi klienta i zmianę niektórych strategii międzynarodowych”. CEO przekazał zatrudnionym osobom bardzo wymowne słowa:
Naszą wizją jest zostanie World’s Greatest Games Company. Jeśli mamy być ze sobą szczerzy, jeszcze trochę brakuje nam do osiągnięcia tego celu. Musimy ciężko pracować nad naszymi grami, relacjami ze społecznością i ogólną działalnością. W całej firmie zespoły już podejmują działania mające na celu zapewnienie użytkowników, że tworzymy gry i usługi o wysokiej jakości. Ponadto ulepszamy nasze narzędzia Frostbite, a także koncentrujemy się na produkcjach sieciowych i graniu w chmurze. Chcemy zlikwidować lukę w relacji my – gracze.
Gdy powyższa informacja ujrzała światło dzienne, EA zdecydowało się skierować do portalu Kotaku wiadomość wyjaśniającą całe zajście. Tak naprawdę w dużej mierze jest to powtórka tego, co Andrew zawarł w pracowniczym liście, lecz pewien fragment wyróżnia się na tle całego oświadczenia.
To trudny dzień. Zmiany, które dzisiaj wprowadzamy będą miały wpływ na około 350 ról w naszej 9 000-osobowej firmie. Są to niezbędne, lecz bardzo trudne decyzje i zapewniamy, iż podejmujemy je z ciężkim sercem. Jesteśmy przyjaciółmi i współpracownikami EA, doceniamy wkład każdego z nas i robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić wszystkich, że troszczymy się o naszych ludzi. Pomożemy im znaleźć inną pracę. To jest w tym momencie nasz najwyższy priorytet.
Okazuje się, że firma zapewni zwolnionym pracownikom również odprawę. Niestety szczegóły jej wysokości nie są znane, lecz ma ona być zadowalająca dla wszystkich, którzy stracą pracę. Co ciekawe, z redakcją Kotaku skontaktowała się jedna osoba podobno znajdująca się w gronie tych zwolnionych 350 przedstawicieli EA.
Cięcia miały być oczekiwane przez zatrudnionych już od października, kiedy to firma zamroziła proces rekrutacyjny i nie pozwala na wyjazdy służbowe. Ludzie odpowiedzialni za marketing i ci z działu wydawniczego wiedzieli co się kroi i wreszcie dowiedzieli się na czym stoją.
Źródło: Kotaku