Paczkomat jednak można odmieniać przez przypadki. Uff, co za ulga

Piotr MalinowskiSkomentuj
Paczkomat jednak można odmieniać przez przypadki. Uff, co za ulga

Rafał Brzoska – dyrektor generalny firmy InPost – postanowił zainterweniować w sprawie ostatnich doniesień o zakazie odmiany przez przypadki znaku towarowego „Paczkomat”. Okazuje się, że my jako użytkownicy możemy spać spokojnie i bez jakichkolwiek oporów mówić „idę do paczkomatu” – nikt nie wyskoczy zza rogu i nie zabierze nam paczki za karę. Filmik od miliardera tak czy siak jest dla mnie niezwykle absurdalny, z czym zdają się zgadzać także inni internauci.



Zakaz odmiany słowa „Paczkomat” jednak odwołany

Kilka dni temu informowaliśmy Was o „zakazie” odmiany słowa „Paczkomat” – w sieci momentalnie rozwinęła się dyskusja o kapitalistycznym wymyśle jakim jest potrzeba zastrzegania dosłownie wszystkiego jako własnego znaku towarowego. InPost rozesłał bowiem do swoich kontrahentów e-maile stanowiące prośbę o korzystanie z nieodmienionego wyrazu w przypadku informowania klientów odnośnie do urządzeń należących do tej konkretnej firmy. Wszystko – prawdopodobnie – przez spór z Pocztą Polską, która od wielu lat próbuje unieważnić status ochronny słowa „Paczkomat”.

Niepokojące głosy dotarły nawet do Rafała Brzoski – założyciela i dyrektora generalnego InPostu – który na portalu LinkedIn zdecydował się na opublikowanie trwającego dwie minuty filmiku. Na jego łamach informuje on m.in. konsumentów że nie mają się czego bać i mogą poprosić mamę o „pójście do paczkomatu”. Mężczyzna najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że słowo to weszło już do powszechnego użytku i raczej nikt o zdrowych zmysłach nie będzie mówił „automat paczkowy”. Chociaż moi znajomi mówiąc „paczkomat” mają na myśli ten od InPostu.



paczkomat odmiana mozna 1Źródło: LinkedIn

Wymagania dotyczące używania nieodmienionej formy znaku towarowego mają tyczyć się głównie klientów i kontrahentów firmy. Mowa tu więc o sklepach internetowych czy innych podmiotach oferujących w swoim zakresie paczkomatowe usługi. Rafał nie omieszkał wspomnieć, że na budowę marki wydano miliardy złotych i aktualne działania mają na celu jego ochronę – to jest dosyć zrozumiałe i widać, że InPost rozpoczyna ofensywę jeśli chodzi o stałą rejestrację słowa „Paczkomat”. Ciekawe czy w najbliższym czasie podjęte zostaną kolejne kroki.

Co na to komentujący? No cóż, są oni dosyć sceptycznie nastawieni do słów biznesmena. Wiele osób zarzuca mu, że w filmiku nie za wiele zostało wyjaśnione – użyto wyłącznie ironii w stosunku do dziennikarzy i skupiono się na kwestiach prawnych. Nie powiedziano nic odnośnie do być może złej konstrukcji wysłanych e-maili, które to według internautów mają być głównym powodem zamieszania.

Poza tym wiele osób nie do końca kupuje samo zastrzeganie słowa „Paczkomat” – głównie z powodu jego powszechności. Część użytkowników życzy nawet powodzenia InPostowi, ale uważa, że walka o ochronę znaku towarowego jest z góry przegrana. Czy więc dojdzie do degeneracji wyrazu i wejdzie ono do użytku tak jak „adidasy” czy „żyletka”? Osobiście uważam, że tak – chociaż zanim sprawa się zakończy to może minąć jeszcze sporo czasu.

Dlatego na razie warto pamiętać – jeśli idziecie odebrać paczkę, to możecie mówić „do paczkomatu”. Sytuacja komplikuje się w momencie prowadzenia sklepu internetowego, wtedy lepiej zwracać uwagę na oficjalne stanowisko firmy w tej sprawie, przynajmniej do momentu zakończenia sporu.


Źródło: LinkedIn

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.