Netflix opublikował właśnie wyniki finansowe za drugi kwartał 2020 roku. Z jednej strony napawają one optymizmem, lecz Reed Hastings, CEO spółki, mówi jasno – teraz nie będzie zbyt kolorowo. Racjonalne podejście dyrektora generalnego jest rzecz jasne podyktowane znoszonymi restrykcjami na większości rynków.
Wyniki finansowe
Wraz z końcem czerwca, abonament Netflixa opłacało 192,95 mln subskrybentów. To o 10,09 mln więcej w porównaniu z poprzednim kwartałem. Liczby prezentują się równie świetnie, jeśli spojrzymy na całe półrocze. Na korzystanie z platformy zdecydowało się bowiem 25,86 mln osób. Warto zaznaczyć, że jest to wynik porównywalny z tym, ile subskrypcji przybyło Netflixowi w całym (!) 2019 roku – 28 mln.

Przyjemnie prezentują się również inne wyniki. Pandemia koronawirusa sprawiła, że praca na planach zdjęciowych została wstrzymana, a co za tym idzie – Netflix nieco przyoszczędził. Wskaźnik określany jako „wolne przepływy pieniężne” wyniósł 899 mln dolarów. W analogicznym okresie zeszłego roku mieliśmy do czynienia z minusowym rezultatem na poziomie -594 mln dolarów.
Nie oznacza to, że Netflix nie wydawał na nic pieniędzy. Zwiększono wydatki na technologię (z 756 do 889 mln dolarów), a koszty (ogólne i administracyjne) także poszły w górę – z 427 do 529 mln dolarów. Mniejsza liczba premier spowodowała jednak spadek wydatków na marketing – z 1,2 mld do 938 mln dolarów.

Wzrost widoczny jest również na poziomie samych przychodów. W przeciągu minionego półrocza wyniosły one 11,91 mld dolarów. „Na czysto” Netflix zarobił 1,43 mld dolarów, co robi wrażenie w porównaniu z 614 mln dolarów, które spółka zarobiła w drugiej części 2019 roku.
Tutaj dobre wieści się jednak kończą. Jak już wspomniałem, Reed Hastings patrzy przyszłościowo. Dlatego też nie obiecuje teraz zbyt wiele inwestorom. Jak poinformował w liście do akcjonariuszy, platforma planuje w trzecim kwartale br. roku pozyskać „tylko” 2,5 mln nowych użytkowników. Ma to być spowodowane znoszonymi restrykcjami.

Ogłoszenie to natychmiast spowodowało spadek cen akcji Netflixa o 9,07 procent. Warto jednak wspomnieć, że zaledwie kilka dni temu mieliśmy do czynienia z rekordem giełdowym spółki, kiedy to 10 lipca cena pojedynczej akcji wyniosła 548,73 dolarów.
Dosyć zaskakującą informacją może być też fakt, że od teraz Netflix będzie miał… dwóch dyrektorów generalnych. Reed Hastings powołał na stanowisko co-CEO Teda Sarandosa. Dotychczas pełnił on obowiązku CCO, czyli odpowiadał za produkcje pojawiające się na platformie.
Dosyć zabawną sytuacją byłoby, gdyby Netflixowi udało się w przyszłym kwartale kilkukrotnie przekroczyć prognozy. Akcje spółki z pewnością by wtedy podrożały. Tego dowiemy się jednak dopiero za kilka miesięcy.
Źródło: Netflix / Foto. Netflix