Netflix udostępni dane dotyczące popularności seriali
Netflix to obecnie najpopularniejsza platforma streamingowa na świecie. Ostatnio nie wiedzie się jej najlepiej – głównie za sprawą regularnych spadków aktywnych subskrybentów oraz podejmowania niekoniecznie akceptowanych przez społeczność decyzji. Mowa tu o m.in. walce ze zjawiskiem udostępniania kont oraz planami wprowadzenia planu abonamentowego zawierającego reklamy. Teraz dowiedzieliśmy się o kolejnej decyzji – ta brzmi jednak dosyć pozytywnie.
Portal streamingowy został właśnie pełnoprawnym członkiem brytyjskiej agencji Barb. Oznacza to, że będzie on zmuszony do publikowania niezależnych danych oglądalności. Wszystko po to, by można było porównać je z tradycyjnymi kanałami. Dzięki temu dowiemy się jaką dokładnie popularnością w Wielkiej Brytanii cieszy się np. konkretny sezon serialu. To bez wątpienia dobra wiadomość, która zwiększy przejrzystość i da użytkownikom jasny wgląd w to, jak wiedzie się Netflixowi – no, przynajmniej częściowy wgląd.

Reed Hastings – CEO platformy – stwierdził, że podjęta decyzja jest wynikiem obietnicy złożonej jeszcze w 2019 roku podczas wystąpienia na wydarzeniu Royal Television Society. Po trzech latach platforma w końcu zobowiązała się do udostępniania danych dotyczących oglądalności i ich pomiaru przez niezależne podmioty. Jest to również odpowiedź na zarzuty sugerujące, że serwis nie gra zbyt czysto wobec konkurencji.
Czy doczekamy się wykonania podobnego kroku w innych krajach? Cóż, trudno to jednoznacznie stwierdzić – osobiście w to wątpię. Netflix na ten moment pozwala zajrzeć na oficjalną stronę, gdzie odnaleźć możemy informacje na temat tego, przez ile godzin użytkownicy oglądali daną produkcję na przestrzeni pierwszego tygodnia od jej debiutu. Nie spodziewałbym się, iż firma – bez nacisków z zewnątrz – zmieni swoją politykę w tym aspekcie.
Tak czy inaczej, śledzenie brytyjskich ratingów telewizyjnych (obliczanych przy użyciu specjalnych urządzeń śledzących i monitorujących) da swego rodzaju wgląd w popularność usługi. Porównywanie tych danych do ogólnej sytuacji będzie rzecz jasna sporym uproszczeniem, ale wciąż będzie dawać pewien obraz – do tej pory nie otrzymywaliśmy go wcale.
Źródło: The Guardian