Netflix bada segment transmisji sportowych
Netflix ostatnimi czasy ma lekko pod górkę. Zaledwie tydzień temu doczekaliśmy się implementacji specjalnego planu z reklamami na poszczególnych rynkach. Użytkownicy w zamian za tańszy abonament otrzymują 4-5 minut spotów przed i w trakcie produkcji, maksymalną jakość 720p, brak trybu offline oraz szereg zablokowanych filmów oraz seriali. Do tego wszystkiego dochodzi przejmowanie studiów deweloperskich oraz gier, które zdają się mało kogo interesować.
Streamingowy gigant nie planuje jednak odpuszczać i już teraz bada potencjalne ścieżki rozwoju i sposoby zwiększenia przychodów. Redakcja portalu Deadline poinformowała o planach wejścia usługi na rynek sportowy. Od pewnego czasu mają trwać badania odnośnie do sensowności pozyskania praw do transmisji poszczególnych wydarzeń sportowych.
Netflix w swojej ofercie posiada sporo seriali o tematyce sportowej / Źródło: Netflix
Mowa tu o turniejach tenisowych czy ligach surfingowych – Netflix celuje więc w dosyć specyficzne dyscypliny. Na razie jednak nie pojawiło się jakiekolwiek oficjalne ogłoszenie w sprawie i tak naprawdę trudno stwierdzić czy kiedykolwiek się ono pojawi. Pozyskanie licencji jest o tyle trudne, że zazwyczaj kontrakty z odpowiednimi podmiotami podpisywane są na wiele lat – nie na rok jak w przypadku filmów/seriali.
Platforma ma więc dosyć trudny orzech do zgryzienia i na razie mowa wyłącznie o wstępnych planach. Warto też wziąć pod uwagę, że jeszcze niedawno mogliśmy usłyszeć zupełnie inne słowa od zarządu Netflixa. Osoby odpowiedzialne za usługę jednoznacznie twierdziły, iż w bibliotece nie ma miejsca na wydarzenia sportowe transmitowane na żywo. No cóż – jak widać, wszystko się zmienia.
Popularne platformy streamingowe są jednak znane z pozyskiwania praw do wydarzeń sportowych. Za przykład warto tu podać chociażby Viaplay – serwis kojarzony głównie z tego typem zawartości. Swoją sportową ofertę ma także m.in. Apple TV+. Czy do tego grona już wkrótce dołączy Netflix? Czas pokaże.
Źródło: Deadline
