Fotel nie tylko dla graczy

Samo krzesło wygląda minimalistycznie i nowocześnie. Jedynym elementem, który wyróżnia się na całym tle jest jego niebieski tył. Przywodzi on na myśl rozebraną obudowę komputera, gdzie widać wszystkie przewody i łączenia. Miłym akcentem są również przyciski o tym samym kolorze. Dlaczego niebieski? Jest to rzecz jasna barwa bezpośrednio kojarząca się z firmą Logitech.

Fotel gamingowy nie byłby nim, gdyby brak możliwości dostosowania go do swoich potrzeb. „Na pokładzie” znajdzie się możliwość siedmiostopniowej kalibracji, przez co raczej każdy poczuje się na Embody dosyć komfortowo. Wyróżnikiem na tle innych wariantów tego mebla jest funkcja „Dynamic Pixel Circulation”. Ma ona pomóc konsumentowi w dobraniu odpowiedniej pozy tak, by ciężar ciała został stosownie rozłożony na całej powierzchni krzesła.

Powiedzmy to sobie jasno – jeśli ktoś ceni sobie wygodę, minimalizm, świetne wykonanie oraz kolor niebieski, to Embody Gaming sprawdzi się u niego nawet wtedy, kiedy w ogóle nie interesują go gry. Nie mamy tu bowiem do czynienia z jasnym określeniem grupy docelowej fotela. Ile trzeba jednak zapłacić za taką przyjemność?
Embody Gaming został wyceniony na 1495 dolarów, czyli około 6 tys. złotych. W komunikacie prasowym marki Herman Miller możemy wyczytać, że „sprzęt” docelowo trafi na większość rynków. Możemy więc mieć nadzieję, iż już niedługo ten niesamowity fotel dla graczy pojawi się w polskich sklepach. Skusicie się?
Źródło: Herman Miller / Foto. Herman Miller