Lirydy – co to takiego?
Lirydy są rojem meteorów związanych z kometą Thatchera (C/1861 G1). Co ciekawe o jego aktywności donoszono już 2000 roku przed naszą erą, w starożytnych Chinach. Właściwie jest on pierwszym rojem, o którym wspominały starożytne kroniki.
Rój Lirydów jest rojem w miarę ostrym, charakteryzującym się krótkim okresem aktywności. To dlatego, że kometa Thatchera (długookresowa, odkryta 5 kwietnia 1861 roku) przecina się z ekliptyką pod kątem aż 80 stopni. Jego meteory są z kolei dość szybkie – przemieszczają się z prędkością 49 kilometrów na sekundę.
Ale dlaczego Lirydy nazywa się właśnie Lirydami? To dlatego, że omawiany rój meteorów zdaje się nadlatywać z gwiazdozbioru Lutni, którego łacińska nazwa to Lyra. Gwiazdozbiór Lutni znajduje się na niebie północnym i jest 52. co do wielkości gwiazdozbiorem tego nieba. W Polsce jest widoczny od wiosny do jesieni.
Lirydy – kiedy i gdzie wypatrywać?
Aktywność roju Lirydów wypada pomiędzy 16 a 25 kwietnia. Najwięcej spadających gwiazd na polskim niebie będzie jednak można zaobserwować w tym roku w nocy z 21 na 22 kwietnia. Wówczas przypada bowiem maksimów meteorów z tego roju.
Jak zwykle obserwacje Lirydów najlepiej będzie zacząć po godzinie 23:00 czasu polskiego. Właśnie wtedy na niebie powinno zacząć pojawiać się sporo spadających gwiazd. Omawiany rój nie jest rojem najaktywniejszym, ale wciąż możliwa będzie obserwacja co najmniej 20 meteorów na godzinę. W poprzednich latach zdarzało się nawet, że w ciągu godziny spadało 100 gwiazd.
Lirydów powinieneś wypatrywać w okolicy gwiazdozbioru Lutni, który sąsiaduje z gwiazdozbiorami Liska, Łabędzie i Herkulesa. O 23:00 21 marca będzie on widoczny na północnym-wschodzie, około 25 stopni nad horyzontem.
Nie pozostaje mi nic innego, jak trzymać kciuki za to, że tam, gdzie mieszkasz w nocy z 21 na 22 kwietnia będzie bezchmurne niebo. Niestety, prognozy pogody sugerują, że będzie na to niewielka szansa, a szkoda.
Źródło: opracowanie własne, fot. tyt. Canva
