Postawiono nagrobek Internet Explorerowi
Dokładnie pięć dni temu (15 czerwca) mieliśmy do czynienia z oficjalnym zakończeniem wsparcia konsumenckiej wersji Internet Explorera. Oznacza to, że po 27 latach przeglądarka odchodzi na zasłużoną emeryturę i już nigdy nie otrzyma jakiejkolwiek aktualizacji. Wiele osób z pewnością raz ujrzało wiadomość na ten temat, wzruszyło ramionami i zapomniało o całej sprawie. No cóż – nie wszyscy wykazali się obojętnością w stosunku do śmierci popularnej niegdyś usługi.
Jedną z takich osób jest Jung Ki-young, południowokoreański inżynier oprogramowania. Zdecydował się on na wykorzystanie dachu kawiarni swojego brata w dosyć nietypowy sposób. Mężczyzna postanowił bowiem umieścić tam nagrobek (miejscowość Gyeongju) upamiętniający okres życia Internet Explorera. Zainwestował w tym celu miesiąc swojego życia oraz 430 000 wonów południowokoreańskich (około 1500 złotych). Jak prezentuje się efekt końcowy?


Cóż, całkiem przyzwoicie. Mamy do czynienia z estetycznym nagrobkiem, na którym widoczne jest logo przeglądarki, jej nazwa oraz data „narodzin” oraz „śmierci” (17.08.1995 – 15.06. 2022). Poza tym na kamieniu zawarto zabawne epitafium głoszące, że „[Internet Explorer] był dobrym narzędziem do pobierania innych przeglądarek”. Całość została umieszczona na sztucznej trawie oraz otoczona białymi kamieniami.
Pomysłodawca przedsięwzięcia wypowiedział się o swoich doświadczeniach z przeglądarką w następujący sposób:
To był wrzód na tyłku, ale nazwałbym to relacją miłość-nienawiść, ponieważ sam Explorer zdominował kiedyś pewną epokę. Upewnienie się, że moje strony internetowe i aplikacje online działają z Explorerem, zajęło mi więcej czasu niż z innymi przeglądarkami […] Chciałem rozśmieszyć ludzi nagrobkiem, ale i tak byłem zaskoczony, jak daleko ten żart dotarł w sieci. To kolejny powód, dla którego dziękuję Explorerowi – dzięki niemu mogę teraz zrobić żart na światowym poziomie. Żałuję, że już go nie ma, ale nie będę za nim tęsknił. Dlatego jego odejście na emeryturę jest dla mnie dobrą śmiercią.
Klienci mężczyzny nieustannie prosili go jednak, by projektował im strony internetowe zgodne z Internet Explorerem. Dzięki temu przeglądarka w jego oczach wciąż żyła, lecz w końcu musiał nadejść jej kres.
Źródło: Reuters