Skąd taki pomysł młodego pracownika? Rok wcześniej był na stażu w Google i wynajmował najtańsze z możliwych mieszkań – dwupokojowe. Mieszkał tam z trzema innymi osobami. Jego miesięczne opłaty wynosiły około 2 tysięcy dolarów.
Wtedy też zdał sobie sprawę, że wydawał mnóstwo pieniędzy tylko po to, by tam spać. Całe dnie i tak spędzał na kampusie Google. Właśnie dlatego, gdy otrzymał propozycję stałej pracy dla internetowego giganta, postanowił nieco zaoszczędzić. Za pieniądze, które otrzymał od firmy na start, kupił starą ciężarówkę. Na pace zmieściło się łóżko oraz prowizoryczna szafa. Jak twierdzi, nic więcej nie potrzebuje.
Środek przyczepy BrandonaJego miesięczne wydatki na mieszkanie wynoszą teraz około 120 dolarów – tyle płaci za ubezpieczenie ciężarówki. Nie potrzebuje prądu, gdyż korzysta z wymiennych baterii, które podładowuje w pracy. Stołuje się na kampusie Google, a prysznic bierze na… firmowej siłowni. Google zapewnia mu zatem niemal wszystko, co potrzebuje do życia.
W taki sposób udaje się mu oszczędzać niemal 90% swojej wypłaty. Przeznacza ją na spłatę kredytu studenckiego. Przez cztery miesiące udało mu się spłacić 6 tysięcy dolarów. Brandon wyjaśnia, że w przeciągu 10 lat uda mu się w taki sposób odłożyć dużo pieniędzy. Nie jest jednak pewny, czy będzie tak mieszkał przez resztę swojego życia.
Źródło: Business Insider