Jak się okazuje, wiele asteroid może skrywać się w blasku Słońca. Zapewne są to obiekty, których nigdy nie wykryliśmy, ponieważ większość naszych teleskopów patrzy w stronę przeciwną do wnętrza Układu Słonecznego. Tymczasem, istnienie ukrytych asteroid potwierdziły ostatnie przeglądy nieba.
Najciemniej pod latarnią
Większość teleskopów, w tym nowo aktywowany Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, jest odwrócona tyłem do Słońca z prostego powodu. Otóż, światło słoneczne jest dla nich zbyt jasne, aby te mogły zobaczyć cokolwiek poza nim. Światło to jest jednak potencjalną kryjówką dla mnóstwa nie widzianych wcześniej asteroid.
Co jeśli jedna z ukrywających się w świetle słonecznym asteroid jest nie dość że obiektem dużym, to znajdującym się na trajektorii kolizyjnej z Ziemią? Cóż, takie prawdopodobieństwo, choć jest małe, istnieje. Nie należy tego lekceważyć.
„Przeglądy nieba na ogół przeprowadza się w nocy, znajdując obiekty głównie poza orbitą Ziemi.”, czytamy w pracy naukowej poświęconej omawianemu tematowi, opublikowanej w czasopiśmie Science przez Scotta S. Shepparda z Carnegie Institution for Science. „To tworzy martwy punkt, ponieważ wiele obiektów bliskich Ziemi może czaić się w oświetlonym przez światło słoneczne wnętrzu orbity Ziemi.”
Na szczęście, ostatnio astronomowie zaczęli stawiać czoła światłu słonecznemu. Przeprowadzono już kilka przeglądów, w ramach których podjęto się prób odnalezienia nigdy wcześniej nie widzianych asteroid, skrywających się w blasku Słońca. Przeglądy te okazały się dość udane.
W ramach wspomnianych przeglądów odkryto na przykład pierwszą asteroidę krążącą wewnątrz orbity Wenus – Aylochaxnim 2022 AV2, a także asteroidę o najkrótszym czasie obiegu wokół Słońca – 2021 PH27. Niektóre z odkrytych asteroid są dość spore – na tyle spore, że po spadnięciu na ziemskie miasto mogłyby je zniszczyć. Dobra wiadomość jest jednak taka, że na razie nie ma przesłanek ku temu, by sądzić, by jakakolwiek z odkrytych asteroid zagrażała Ziemi. Pytanie brzmi, jak wiele ukrytych asteroid jeszcze czeka na odkrycie.
W razie zagrożenia
Warto pamiętać, że na wypadek, gdyby Ziemi zagrażała jakaś duża asteroida, NASA (i nie tylko ona) pracuje nad sposobami, które w przyszłości być może pozwolą nam uniknąć zagłady z jej strony. W listopadzie minionego roku agencja wystrzeliła w przestrzeń kosmiczną sondę DART, która przetestuje technikę umożliwiającą zmianę trajektorii lotu kosmicznego obiektu – technikę impaktora kinetycznego.
W ramach swojej misji sonda DART ma zderzyć się z satelitą asteroidy Didymos. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, DART wbije się w 160-metrową skałę, poruszając się z prędkością około 24 tysięcy kilometrów na godzinę. Choć sama sonda rozbije się wówczas na malutkie kawałeczki, kolizja powinna co najwyżej wpłynąć na prędkość orbitowania księżyca wokół większej asteroidy i jego kształt.
Oczywiście, aby w przyszłości naukowcy mogli zastosować metodę impaktora kinetycznego na asteroidzie faktycznie zagrażającej Ziemi, ci wpierw będą musieli wiedzieć o zagrożeniu z odpowiednio dużym wyprzedzeniem. Dlatego tak ważne jest wypatrywanie obiektów zbliżających się do Ziemi, zwłaszcza tych skrywających się w świetle słonecznym. Niestety, nie wiadomo, czy kiedykolwiek będziemy w stanie przewidywać wszystkie niebezpieczne przeloty.
Źródło: Science, fot. tyt. Canva