Wyniki przeanalizowane po latach
Właściwie, wydarzenie opisane powyżej miało miejsce w 2017 roku. Dopiero teraz jednak, lata później, powstała praca naukowa poświęcona odkryciu, którą zrecenzowano i opublikowano w renomowanym czasopiśmie – Nature Astronomy.
W 2017 roku łazik Curiosity doświadczył podczas swojej misji poważnego problemu. Pojazd przygotowywał się do pobrania próbki marsjańskiej skały u podnóży Aeolis Mons, gdy okazało się, że jego wiertło nagle przestało działać. Zamiast przerywać misję do czasu rozwiązania problemu, naukowcy z NASA postanowili zamiast tego wykorzystać instrument o nazwie „wet-lab experiment” (ang. ), czyli tak zwane laboratorium „mokrej chemii”.
Zamiast rozdrabniać próbki skał na drobny proszek, do laboratorium „mokrej chemii” wprowadzono nieco luźnego piasku pobranego wcześniej na marsjańskiej plaży Ogunquit. Laboratorium to zawiera zaledwie dziewięć fiolek rozpuszczalnika potrzebnego do prowadzenia analiz, a każdą z nich można wykorzystać tylko raz, zatem badacze musieli być naprawdę wybredni w kwestii wyboru próbek dla niego.
Wykrywanie związków organicznych w marsjańskich skałach jest bardzo trudne, ponieważ te po podgrzaniu rozpadają się na prostsze cząsteczki. Jeśli jednak związki te najpierw wejdą w reakcje z innymi substancjami, bardziej prawdopodobne będzie, że dostaną się do urządzeń, które mają je przeanalizować, bez uprzedniego rozpadu. Właśnie dlatego stworzono laboratorium „mokrej chemii”. To sprytnie zaprojektowany system, który pozwala szybko badać marsjańską glebę poza Ziemią.
Decyzja, która się opłaciła
Zespół badaczy z NASA nie spodziewał się, że piasek z plaży Ogunquit będzie bogaty w związki organiczne, ale nie było pewności, czy Curiosity kiedykolwiek będzie jeszcze w stanie wiercić w skałach Marsa. Zatem, w końcu wykorzystując laboratorium „mokrej chemii”, uczeni naprawdę nie mieli nic do stracenia.
Z pomocą laboratorium „mokrej chemii”, badacze z NASA znaleźli w marsjańskim piasku kilka różnych związków organicznych, w tym kwas benzoesowy. Niektóre z nich nigdy wcześniej nie zostały na Marsie wykryte. Jak wspomniałam wcześniej, ich obecność nie oznacza, że dawno temu na Czerwonej Planecie z pewnością istniało życie, ale badania pokazały, że laboratorium „mokrej chemii” może świetnie nadawać się do poszukiwania oznak życia bez konieczności wykorzystywania wierteł.
Co ciekawe, inżynierowie z NASA potrzebowali aż rok, aby naprawić zdalnie wiertło łazika Curiosity i przywrócić je do działania. Dobrze zatem, że badacze zdecydowali się sięgnąć po laboratorium „mokrej chemii”. W 2019 roku wykorzystano je ponownie, a już wkrótce z jego użyciem zostaną przeprowadzone kolejne analizy.
Źródło: Popular Science, fot. tyt. NASA