Podczas gdy w Unii Europejskiej rozważa się wprowadzenie zakazu rejestracji nowych samochodów innych niż elektryczne w 2035 roku, istnieje miasto, które dawno temu poszło o krok dalej. Szwajcarski Zermatt, jedna z najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych, położona nieopodal szczytu Matterhorn, to miasto, które zakazało nie tylko samochodów spalinowych, ale i… prywatnych.
Zermatt – miasto, które zakazało samochodów
Wiele miast budowano kiedyś z myślą nie tyle o mieszkańcach, co o samochodach i wygodnym przemieszczaniu się. Wszechobecne drogi i parkingi to coś, z czym w przestrzeni miejskiej walczą od lat wszelkiej maści aktywiści. W efekcie centra dużych miejscowości nierzadko wyłączane są z ruchu kołowego lub autami podróżować mogą jedynie mieszkańcy, dysponujący specjalnymi zezwoleniami. W Zermatt w Szwajcarii postanowiono zakazać korzystania z prywatnych aut już dziesiątki lat temu.
Zermatt to miasto położone na wysokości 1608 metrów n.p.m. w południowej Szwajcarii. To najpopularniejsze spośród dziewięciu miejscowości w tym kraju, gdzie zabroniono ruchu pojazdów mechanicznych z silnikiem spalinowym. Poruszają się po nim głównie małe pojazdy elektryczne, jednak i na te trzeba mieć specjalne zezwolenie.
Przedsiębiorcy muszą w specjalnym podaniu uargumentować, do czego będą wykorzystywać pojazd elektryczny. Zezwolenia obowiązują przez trzy lata. Osoby prywatne? Mogą zamówić sobie taksówkę, oczywiście elektryczną. Właściciele sklepów nie mają swoich pojazdów dostawczych, podobnie jak restauratorzy. Zezwolenia na nie otrzymują osoby pracujące w transporcie. Łącznie w Zermatt znajduje się 520 samochodów – busów dostawczych i taksówek.

Zermatt jest wyłączone z ruchu kołowego od roku 1961. Większość z samochodów elektrycznych poruszających się po tym mieście skonstruowała lokalna firma STIMBO i zrobiono to ręcznie. Samochody elektryczne w Zermatt nie mają być szybkie. Mają być niezawodne i proste w naprawach. Najnowsza generacja pojazdów korzysta z akumulatorów litowo-jonowych, pozwalających na 2-3 godziny jazdy. Żywotność aluminiowej konstrukcji szacuje się na 30-50 lat.
Krótki, interesujący film w tym temacie przygotował jakiś czas temu niezawodny Tom Scott.
Jak zatem dostać się do Zermatt?
Wiecie już, że nie samochodem. Lokalne władze nie chcą, aby pojazdy zanieczyszczały dolinę, w której znajduje się wiele resortów narciarskich. Jedyną drogą prowadzącą do miasta mogą poruszać się tylko osoby ze specjalnymi, drogimi uprawnieniami. Na końcu drogi czekają rogatki, a wjazd do centrum miasta jest możliwy pociągiem lub taksówką. Ostatnią miejscowością, do jakiej mogą dojechać turyści samochodem jest Täsch. Tam czekają wcale nie tak tanie parkingi naziemne i podziemne.
Co sądzicie o pomyśle na miasto bez samochodów? Czy chcielibyście, aby miejscowość, w której mieszkacie, działała tak, jak szwajcarski Zermatt?
Źródło: zermatt.swiss, mat. własny, zdj. tytułowe YouTube @Tom Scott