Klasyczny kierunkowskaz to luksus. Tesla sprzedaje go za 2200 zł

Piotr MalinowskiSkomentuj
Klasyczny kierunkowskaz to luksus. Tesla sprzedaje go za 2200 zł

Tesla postanowiła w dosyć nietypowy sposób zareagować na krytykę społeczności. Do internetowego sklepu zawitał bowiem zestaw retro obejmujący tradycyjną dźwignię kierunkowskazów. Udogodnienie wyceniono natomiast na zawrotną sumę kilkuset dolarów. Zamożni kierowcy mogą jednak dzięki temu zrezygnować z niezbyt intuicyjnego sposobu na wskazywanie kierunku jazdy. Spodziewacie się pewnie jak nowość przyjęli entuzjaści motoryzacji. Podpowiedź: niekoniecznie pozytywnie.



Tesla określa standardowy przełącznik kierunkowskazów mianem retro – zaskoczeni?

Jeśli interesujecie się losami amerykańskiego producenta, to zapewne kojarzycie zeszłoroczną premierę Tesla Model 3. Wprowadzono tam szereg naprawdę ciekawych usprawnień, lecz przy okazji wkurzono znaczą część konsumentów. Samochód pozbawiono bowiem standardowej dźwigni kierunkowskazów. Jej rolę przejęły dwa przyciski znajdujące się po lewej stronie kierownicy. Akcję można także wykonać z poziomu dotykowego wyświetlacza.

Osoby będące posiadaczami tego okrojonego auta otrzymały właśnie niespodziankę od producenta. Usuniętą manetkę można sobie teraz przywrócić, lecz oczywiście nie za darmo. Internetowy sklep wyposażony został w fizyczną dźwignię, którą wyceniono na… 595 dolarów, czyli mniej więcej 2200 złotych. Europejscy kierowcy nie mają jednak powodów do obaw, bowiem ze względu na regulacje prawne ten kontrowersyjny zabieg nie dotarł do m.in. Polski.



Warto jednak zaznaczyć, iż proponowany zestaw (Model 3 Turn Signal Stalk Retrofit) nie obejmuje wyłącznie dźwigni kierunkowskazów. Mowa również o kierownicy z miejscem na fizyczną manetkę, a także moduł kolumny kierownicy i usługę serwisową. Tak wysoki koszt staje się zatem nieco bardziej uzasadniony, choć wciąż sam fakt istnienia takiej opcji jest dość absurdalny.

Amerykański producent mierzy się z ogromnymi problemami, czy da radę?

Tego typu akcja prezentuje się na papierze dosyć zabawnie, lecz rzeczywistość nie jest dla firmy Tesla zbyt przyjemna. Wystarczy zresztą spojrzeć na likwidację ulgi federalnej w Stanach Zjednoczonych, co poskutkowało podwyżką cen nawet tych najtańszych modeli samochodów. Niezbyt ciepło przyjęto zatem debiut najnowszych aut w postaci Model Y Standard oraz Model 3 Standard.

Tesla zachwala je jako najbardziej przystępne finansowo pojazdy, ale praktyka prezentuje się zupełnie inaczej. Postanowiono wyłącznie uprościć i odchudzić (brak niektórych głośników, wielu elementów oświetlenia czy tylnych ekranów) dotychczas dostępne modele, a przy okazji wypuścić je na rynek w zawyżonych cenach. Samochody ponadto drożeją praktycznie tydzień po tygodniu, co zapewne nie zachęca amerykańskich klientów.

Jeśli zaś chodzi o polski rynek, to na oficjalnej stronie producenta możemy złożyć zamówienie na Model 3 oraz Model Y – każde z tych aut w podstawowym wariancie kosztuje tyle samo, bo 184990 zł. Więcej oczywiście należy dopłacić za dodatkowe udogodnienia czy napęd na wszystkie koła.

Źródło: Tesla, Electrek / Zdjęcie otwierające: Tesla


Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.