Rajd mieszkańca Krakowa po śląskim odcinku autostrady A4 zakończył się spotkaniem z policyjną grupą SPEED i potężnym mandatem. 38-latek pędził blisko 200 km/h, cudem zachowując uprawnienia. To ostatnie chwile, gdy piraci drogowi mogą liczyć na tak łagodne traktowanie. Tymczasem nadchodzi zmiana przepisów obejmujących prawo jazdy.
Mknął Mustangiem jak pocisk. 194 km/h na liczniku
O skuteczności działań policjantów z Komisariatu Autostradowego Policji w Gliwicach przekonał się w ostatnich dniach skrajnie nieodpowiedzialny kierowca Forda Mustanga. Mieszkaniec Krakowa potraktował autostradę A4 w Rudzie Śląskiej jak tor wyścigowy. W miejscu, gdzie ze względów bezpieczeństwa obowiązuje ograniczenie prędkości do 100 km/h, mężczyzna pędził z prędkością aż 194 km/h.
To rażące naruszenie przepisów nie umknęło uwadze funkcjonariuszy w nieoznakowanym radiowozie. Dzięki wideorejestratorowi, który umożliwia dokonywanie pomiarów na ogonie pędzącego auta, policjanci uwiecznili wyczyn 38-latka. Finał? Mandat w wysokości 2 500 złotych oraz dopisanie do konta kierowcy aż 15 punktów karnych. Mężczyzna o włos uniknął utraty uprawnień, ale już za kilka tygodni przepisy przestaną być tak wyrozumiałe.
Koniec taryfy ulgowej. Od marca za taki wyczyn stracisz prawo jazdy
Choć kierowca Mustanga zachował prawo jazdy, nadchodząca nowelizacja przepisów drastycznie zaostrza kary za prędkość. Już od 3 marca wchodzi w życie przepis, zgodnie z którym dokument będzie obligatoryjnie zatrzymywany za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym.
To jasny sygnał od ustawodawcy: koniec z tolerancją dla mistrzów prostej. Gdyby opisywana sytuacja miała miejsce na drodze krajowej jednojezdniowej (co jest częstym scenariuszem dla takich prędkości), kierowca Mustanga z miejsca stałby się pasażerem.
Co więcej, policyjny katalog narzędzi walki z piractwem powiększy się jeszcze bardziej 30 marca. Od tego dnia funkcjonariusze zyskają uprawnienia do zatrzymania prawa jazdy za tzw. drift oraz jazdę na jednym kole. Brawura i celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg przestaną kończyć się jedynie pouczeniem czy mandatem.
Drakońskie kary i widmo recydywy. W mig pożegnasz się z prawem jazdy
Jak tłumaczy policja, lekceważenie ograniczeń prędkości to wciąż główna przyczyna najtragiczniejszych wypadków. Dlatego taryfikator mandatów pozostaje bezwzględny, a system recydywy sprawia, że ponowne wykroczenie może zrujnować domowy budżet.
Przypomnijmy, jak wyglądają stawki za przekroczenie prędkości:
- 31-40 km/h: 800 zł (recydywa: 1600 zł)
- 41-50 km/h: 1000 zł (recydywa: 2000 zł)
- 51-60 km/h: 1500 zł (recydywa: 3000 zł)
- 71+ km/h: 2500 zł (recydywa: 5000 zł).
W przypadku przekroczenia prędkości o ponad 31 km/h, popełnienie tego samego wykroczenia dwukrotnie w ciągu dwóch lat skutkuje podwojeniem kwoty mandatu. Kierowca z A4, mając już 15 punktów na koncie, balansuje teraz na krawędzi. W tej sytuacji jedna wpadka może oznaczać koniec jego prawa jazdy.
Rewolucja w przepisach. 17-latkowie pod nadzorem i bat na recydywistów
Nadchodzące zmiany, które wejdą w życie od marca 2026 roku, to nie tylko kary, ale zupełnie nowa filozofia przyznawania oraz odbierania uprawnień. Na drogi wyjadą 17-latkowie. Jednak ustawodawca nałożył na nich surowy gorset zasad bezpieczeństwa. Do osiągnięcia pełnoletności młody kierowca będzie mógł prowadzić wyłącznie w towarzystwie trzeźwego opiekuna. Opiekun musi mieć co najmniej 25 lat i pięcioletni staż za kierownicą. Dla nowicjuszy przewidziano trzyletni okres próbny z limitem 12 punktów karnych oraz bezwzględnym zakazem spożywania alkoholu. Trzeba odnotować, że jazda bez wymaganego nadzoru będzie traktowana jak brak uprawnień. Ostatecznie skończy się to mandatem od 1500 złotych i natychmiastowym zatrzymaniem dokumentu.
Ustawodawca postanowił również wypowiedzieć wojnę cwaniakom, którzy lekceważą czasowe zatrzymanie uprawnień. Przepisy nie pozostawiają złudzeń. Jeśli kierowca ukarany trzymiesięcznym zakazem wsiądzie w tym czasie za kółko, jego prawo jazdy zostanie cofnięte na stałe. O ich odzyskanie będzie mógł ubiegać się dopiero po upływie długich pięciu lat.
Poważny cios wymierzono także w system redukcji punktów karnych, kończąc z możliwością „kupowania” czystego konta po najcięższych wykroczeniach. Choć kursy w WORD-ach pozostaną, nie zniwelują one punktów za 66 najpoważniejszych przewinień, jak drastyczne przekroczenie prędkości, jazda na czerwonym świetle czy wyprzedzanie na pasach. W rezultacie punkty za te wybryki będą ciążyć na koncie kierowcy przez pełny rok. To znacząco przybliża widmo przekroczenia limitu 24 punktów i definitywnej utraty prawa jazdy.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: Śląska Policja