Od 30 marca 2026 roku kierowcy w Polsce muszą liczyć się z nowymi, znacznie surowszymi przepisami drogowymi. Na celowniku znalazły się tym razem przede wszystkim niebezpieczne zachowania na drodze, w tym driftowanie czy jazda na jednym kole. Ustawodawca nie tylko wprowadził ich jednoznaczny zakaz, ale też przewidział dotkliwe kary – od wysokich mandatów po czasowe zatrzymanie prawa jazdy. To kolejny krok w zaostrzaniu walki z brawurą za kierownicą.
Drift i jazda na jednym kole oficjalnie zakazane. Nowe przepisy nie pozostawiają wątpliwości
Nowe regulacje jasno definiują zachowania, które od 30 marca są uznawane za wykroczenie. Chodzi przede wszystkim o celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg, czyli tzw. drift, a także doprowadzanie do sytuacji, w której przynamniej jedno koło traci kontakt z nawierzchnią. Przepisy obejmują zarówno samochody, jak i motocykle czy motorowery.
Kluczowe znaczenie ma tutaj słowo „celowe”. Ustawodawca wskazuje, że karane są działania świadome, a nie np. poślizg wynikający z warunków drogowych. W praktyce jednak udowodnienie przypadkowości może być trudne, szczególnie w trakcie kontroli drogowej. Nowe przepisy drogowe mają zamknąć lukę prawną, która wcześniej pozwalała na różną interpretację takich zachowań i utrudniała skuteczne karanie kierowców stwarzających zagrożenie.
Mandaty, punkty karne i utrata prawa jazdy. Kary są konkretne i nieuniknione
Za złamanie nowych przepisów kierowcy muszą liczyć się z realnymi konsekwencjami finansowymi i administracyjnymi. Minimalny mandat za driftowanie wynosi 1500 zł. Jednak jeśli sytuacja doprowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, kwota rośnie do co najmniej 2500 zł. Górna granica może sięgnąć nawet 5000 zł, w zależności od okoliczności.
To jednak nie wszystko. Do konta kierowcy dopisywane są także punkty karne. W podstawowym przypadku jest to 10 punktów. Natomiast jeśli wykroczenie wiąże się z zagrożeniem dla innych uczestników ruchu, liczba ta wzrasta do 12. Najbardziej dotkliwą sankcją jest jednak zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące. W tym przypadku nie ma miejsca na uznaniowość. Procedura ma charakter obligatoryjny. To oznacza, że po stwierdzeniu wykroczenia muszą zostać podjęte odpowiednie działania.

Nowe przepisy przewidują nie tylko kary finansowe i utratę prawa jazdy, ale w określonych sytuacjach znacznie poważniejsze konsekwencje. Jeśli driftowanie zostanie uznane za element nielegalnego wyścigu lub zorganizowanego spotkania, sprawa może trafić do sądu i podlegać pod kodeks karny. Tutaj grozi nawet do 5 lat więzienia. Dodatkowo zmiany obejmują także spotkania motoryzacyjne. Jeśli bierze w nich udział co najmniej 10 pojazdów, organizator ma obowiązek zgłoszenia takiego wydarzenia do gminy.
Policja zapowiada brak pobłażliwości wobec kierowców, którzy świadomie łamią zasady i stwarzają zagrożenie na drodze. Szczególną uwagę funkcjonariusze mają zwracać na miejsca, w których dochodzi do nielegalnych popisów (parkingi, drogi dojazdowe czy mniej uczęszczane odcinki tras). Zmiana podejścia ma działać odstraszająco i ograniczyć skalę niebezpiecznych zachowań na drogach publicznych.
Źródło: policja.pl