Przepłacasz przy ładowaniu elektryka. Różnice między stacjami szokują

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Przepłacasz przy ładowaniu elektryka. Różnice między stacjami szokują

Ładowanie samochodów elektrycznych w Polsce wciąż potrafi zaskoczyć… głównie cenami. Za tę samą porcję energii kierowcy mogą zapłacić od kilkudziesięciu do nawet ponad dwustu złotych. Najnowszy ranking przygotowany przez EV Klub Polska i elektromobilni.pl pokazuje, że chociaż większość operatorów utrzymuje stabilne stawki, różnice między najtańszymi a najdroższymi stacjami są większe niż kiedykolwiek. Co za tym stoi?



Ładowanie elektryków w Polsce – ceny stabilne, ale różnice wciąż ogromne

Nowy ranking cen ładowania samochodów elektrycznych w Polsce pokazuje, że rynek po grudniowych zmianach powoli się stabilizuje. Większość operatorów utrzymała swoje stawki, ale kierowcy wciąż muszą liczyć się z dużymi różnicami w kosztach, szczególnie przy ultraszybkim ładowaniu HPC.

Przykładowo, na Superchargerach Tesli w wybranych lokalizacjach można zapłacić tylko 1,00 zł/kWh. Jednak już w przypadku sieci Shell Recharge cena sięga nawet 3,59 zł/kWh. Warto przy tym wspomnieć, że darmowe ładowanie na hubach 400 kW od GreenWay Polska już się zakończyło. Z kolei ORLEN Charge wrócił do stawek z listopada po grudniowym obniżeniu cen.



W segmencie ładowania prądem przemiennym (AC) liderem pozostaje ChargeEuropa z ceną 1,75 zł/kWh, minimalnie wyprzedzając Polenergię eMobility. Na drugim końcu plasuje się natomiast Powerdot, gdzie kWh kosztuje nawet 2,48 zł.

Tesla wciąż pozostaje poza konkurencją w przypadku ładowania DC do 150 kW. Tutaj ceny zaczynają się już od 1,00 zł/kWh w wybranych godzinach i lokalizacjach, a w godzinach szczytu wynoszą około 1,70 zł/kWh. Dla porównania, NOXO potrafi pobierać ponad trzykrotność tej kwoty.

Przepłacamy podczas ładowania aut elektrycznych?

Styczniowe dane pokazują, że polski rynek ładowania samochodów elektrycznych znalazł się w swego rodzaju „stabilnej nieprzewidywalności”. Ceny w większości sieci praktycznie się nie zmieniły, ale różnice między operatorami wciąż są ogromne. Dla kierowców oznacza to jedno: jeśli nie chcą przepłacać, muszą uważnie śledzić cenniki, lokalizacje stacji, promocyjne godziny ładowania i ewentualne abonamenty.

Maciej Gis, dyrektor komunikacji i PR PSNM oraz redaktor naczelny portalu elektromobilni.pl, wskazuje, że polski rynek ładowania pełen jest paradoksów. Podczas gdy w krajach zachodnich ceny są przewidywalne, a różnice między operatorami niewielkie, w Polsce koszt tej samej porcji energii może się niemal czterokrotnie różnić w zależności od lokalizacji i godziny. To w dużej mierze efekt braku spójności rynkowej. Polscy kierowcy elektryków muszą się więc nieźle nakombinować, aby nie przepłacać.

Źródło: Elektromobilni


⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.