Elektryczne busy nie zdały egzaminu. Polacy wolą bryczki

Piotr MalinowskiSkomentuj
Elektryczne busy nie zdały egzaminu. Polacy wolą bryczki

Wygląda na to, że elektryczne busy nie staną się domyślnym środkiem transportu po naszej stronie Tatr. Rewolucja miała nadejść już na początku przyszłego roku, ale coś poszło nie tak. Nowoczesność oraz etyczność zostały odłożone w czasie, zatem turyści wciąż będą mieli do dyspozycji wyłącznie konne bryczki, które od lat są obiektem kontrowersji.



Elektryczne busy zamiast konnych bryczek? Marzenie, ale nadal niespełnione

Zapewne słyszeliście swego czasu o przełomowym porozumieniu z lutego bieżącego roku. Ogłoszono wtedy kres lukratywnego i nieetycznego biznesu. Wozy konne miały odejść w (częściową) niepamięć, to elektryczne busy powinny zacząć wozić turystów nad Morskie Oko.

Plan częściowo się udał, gdyż na trasie faktycznie pojawiły się zapowiadane pojazdy. Problem jest jednak taki, iż flota składa się z zaledwie 4 elektryków, choć umowa zakładała obecność co najmniej 20. Nikt nie chce tego finansować, resort klimatu zrzuca obowiązek na dyrekcję Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ta musi natomiast złożyć stosowne wnioski i cierpliwie czekać.



Jedno jest pewne: busów nie przybędzie przynajmniej do końca bieżącego roku. Turyści nadal będą mogli skorzystać z konnych ofert przejazdowych na całej trasie. Trudno obecnie stwierdzić czy w styczniu temat powróci, na chwilę obecną nic na to nie wskazuje. Podpisane porozumienie wciąż zakłada dorzucenie 16 dodatkowych pojazdów elektrycznych.

Nie wszyscy chcą elektryków i tradycja nie ma tu nic do rzeczy

Osoby zarządzające konnymi zaprzęgami oczywiście cieszą się z trudności. Zwierzęca flota składa się obecnie z ponad 300 koni i nadal jest lukratywnym biznesem. Turyści bardzo chętnie korzystają z usług i podobno nie chodzi wyłącznie o ułatwienie sobie podróży, a o niezapomniane doświadczenie.

Pozostaje zatem trzymać kciuki, by do przełomu w sprawie doszło jak najszybciej. Wtedy też konie kursowałyby tylko na początkowym etapie podróży, bardziej strome odcinki pokonywałyby busy.

Źródło: Polska Agencja Prasowa / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@siljemidt)


Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.