Odkąd pamiętam, książki są nierozłączną częścią mojego życia. To one zabierają mnie w inne światy, pozwalają zapomnieć o rzeczywistości, uczą i relaksują. Wraz z rozwojem technologii papierowe tomy powoli ustąpiły jednak miejsca e-bookom, a Kindle stał się moim podstawowym czytnikiem. Od czasu do czasu lubiłem wrócić do tradycyjnych wydań, ale ze względu na wysoką cenę robiłem to coraz rzadziej. Ostatnio jednak coś się zmieniło i na nowo doceniłem magię „papieru” – i co najważniejsze, nie zrujnowałem przez to domowego budżetu. Poznaj mój sposób na tradycyjne książki w przystępnej cenie.
E-booki są świetne, ale…
Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam e-booki. Gdy tylko zaczęły pojawiać się w Polsce na szerszą skalę, całkowicie się nimi zachłysnąłem i na dobre zapomniałem o tradycyjnych książkach. Swojego pierwszego Kindle’a, jeszcze z fizycznymi przyciskami, ściągałem zza granicy, bo w Polsce oficjalnie nigdzie nie można było go kupić.
Później przyszedł czas książkowych abonamentów. Absolutne eldorado dla osób, które czytają nieco więcej niż „kilka” pozycji w roku. W stałej miesięcznej cenie mogłem przebierać w bogatej ofercie. Często zdarzało mi się dodawać na wirtualną półkę coś na oślep i tym samym odkryć kolejną perełkę.
E-booki są świetne, szczególnie jeśli czytamy je w tzw. międzyczasie – czekając w kolejce do lekarza, w komunikacji miejskiej czy podczas przerwy na kawę w pracy. Są lekkie, zawsze pod ręką i oferują całą bibliotekę na jednym urządzeniu.
Nigdy jednak tak naprawdę nie zapomniałem o tradycyjnych książkach. Siadając w zimowy wieczór w fotelu, lubiłem sięgnąć po jedną z pozycji z prywatnej biblioteczki, by poczuć fizyczny ciężar tomu w rękach, doświadczyć szelestu przewracanych stron i tego specyficznego, w niektórych kręgach wręcz mitycznego zapachu papieru.
Problem tradycyjnego czytelnictwa
Niestety obecnie nowe książki potrafią kosztować absurdalne kwoty. Zakup jednej pozycji w księgarni często jest droższy od miesięcznej opłaty abonamentowej za e-booki, a tam przecież mamy nielimitowaną liczbę pozycji do przeczytania.
Głównie z tego względu coraz rzadziej decydowałem się na zakup papierowych wydań. Nie pomagał również fakt, że moje półki przeznaczone na domową biblioteczkę uginały się pod stosem fantastyki i science fiction, a przestrzeń na kolejny regał jakoś nie chciała się magicznie zmaterializować.
Coraz rzadziej sięgałem więc po tradycyjne książki i myślałem, że już nigdy nie powrócę do fizycznych wydań. Aż nie odkryłem antykwariatu internetowego SkupSzop.
Książki używane w dobrej cenie
Tradycyjne sklepy z książkami są wypierane przez sprzedaż internetową. Jeszcze gorzej sprawa wygląda z antykwariatami. Kiedyś uwielbiałem chodzić do takich miejsc, buszować w zbiorach, by po długich poszukiwaniach znaleźć jakąś perełkę do kolekcji.
Całkiem niedawno chciałem odtworzyć ten proceder, ale okazało się, że nawet w dużych miastach antykwariaty po prostu nie istnieją. Stacjonarny handel książkami używanymi najwyraźniej był nieopłacalny. Ludzie przenieśli się z zakupami do internetu.
Przeglądając social media, natknąłem się jednak na antykwariat internetowy SkupSzop. Nie miałem pojęcia o jego istnieniu, a teraz jestem stałym klientem. Nie ma miesiąca, żebym nie dokupił sobie do kolekcji dwóch czy trzech tomów.

Ile mnie to kosztuje? Kilkadziesiąt złotych, bo książkę można kupić nawet za piątaka. To oczywiście pozycje używane, ale w tym tkwi cała magia. Zamiast jednej nowej książki (które też w ofercie tej platformy internetowej można znaleźć), wolę wybrać kilka używek i łącznie zapłacić tyle samo.
Bardzo fajną opcją jest też możliwość sprzedaży książek ze swojej kolekcji, by zrobić miejsce na kolejne wydania. Dzięki temu pozbyłem się kilku niechcianych pozycji, a zarobione pieniądze oczywiście przeznaczyłem na kolejne tomy.
Jak to działa? SkupSzop rozwiązał to całkiem sprytnie. Wystarczy wprowadzić kod ISBN znajdujący się na okładce książki, by otrzymać wycenę. Paczkę można wysłać na trzy różne sposoby – kurierem, Paczkomatem lub na własną rękę. W przypadku pierwszych dwóch wyborów wysyłka jest darmowa – to platforma pokrywa koszty – a w trzecim otrzymamy zwrot pieniędzy w wysokości 7 zł.
Dzięki temu korzystanie z antykwariatu internetowego jest wygodniejsze niż w przypadku stacjonarnych sklepów z książkami używanymi. Wybierając opcję odbioru przez kuriera, nie trzeba nawet wychodzić z domu, by sprzedać stare pozycje i nabyć coś nowego.
Antykwariat internetowy dywersyfikuje sposób, w jaki czytam książki
SkupSzop sprawił, że nieco zróżnicowałem sposób, w jaki obecnie czytam książki. Gdy jestem w ruchu, wybieram się w podróż lub zależy mi na poręczności, wybieram czytnik i jeden z abonamentów, który cały czas opłacam.
Od jakiegoś czasu nie stronię jednak także od tradycyjnych, papierowych wydań, którymi cieszę się w długie, zimowe (i nie tylko) wieczory. To zupełnie inny sposób na poznawanie historii. Czy lepszy? Tego nie powiedziałem. Każdy z nich ma w sobie coś godnego uwagi. Jednak dzięki antykwariatom internetowym znów mogę cieszyć się tradycyjnymi książkami – bez wydawania fortuny i bez zagracania półek.
Artykuł sponsorowany / Zdjęcie główne: Tom Hermans on Unsplash