14 września bieżącego roku 29-letni Omar Mateen wkroczył do wspomnianego klubu i zaczął strzelać do ludności, zabijając 49 osób i raniąc kolejne 53. Napastnik przed śmiercią z rąk policji zdołał wykrzyczeć swoją przynależność do Państwa Islamskiego.
Rodziny trzech ofiar oskarżają teraz Twittera, YouTube’a i Facebooka o „dostarczenie terrorystom kont na portalach, dzięki którym mogli szerzyć swoją propagandę i rekrutować nowe osoby”.
Według oskarżających, wymienione powyżej firmy tworzyły unikalną zawartość, łącząc posty ISIS z reklamami, by docierać do określonych użytkowników. Gigantom technologicznym zarzuca się także czerpanie korzyści finansowych z działalności ISIS, poprzez przychody z reklam.
Twitter i Google nie ustosunkowali się jeszcze do zarzutów. Facebook wyjaśnił natomiast, że na najpopularniejszym portalu społecznościowym nie ma miejsca dla grup, które angażują się w działalność terrorystyczną i serwis aktywnie z tym walczy.
Źródło: Reuters / Foto: Rhododendrites, Wikimedia Commons