Na podstawie czego ustala się co jest prawdą, a co nie? W przypadku koronawirusa sytuacja jest dosyć prosta, bo YouTube polega na opiniach ekspertów z organizacji zdrowotnych, takich jak CDC i WHO. Jeśli ktoś udostępnia materiały prezentujące fakty nie pokrywające się z tym, co twierdzą naukowcy, musi liczyć się z konsekwencjami. Autor wpisu, Neal Mohan, przy okazji zaznacza, że w przypadku innych tematów znacznie trudniej ocenić, kto ma rację i czy film wprowadza w błąd. Może się bowiem okazać, że niepopularne stanowisko w jakiejś kwestii wcale nie oznacza tego, że jego autor nie przedstawia prawdy.
We wpisie możemy także przeczytać, że co kwartał z serwisu wyrzucanych jest średnio 10 milionów filmów, które w różny sposób naruszają zasady.
Twórcy zarzucają YouTube’owi cenzurę
Troska administratorów największego serwisu wideo na świecie nie zawsze jednak wychodzi na korzyść twórcom i oglądającym. W ostatnich miesiącach miało miejsce co najmniej kilka kontrowersyjnych incydentów, w których popularne kanały zostały zamknięte, rzekomo ze względu na naruszenie regulaminu.
Przykładem jest chociażby sprawa kanału Uwaga! Naukowy Bełkot. W lipcu został on zablokowany i na kilka dni całkowicie zniknął z sieci. Jak mówi sam autor, nie ma pojęcia co spowodowało podjęcie takiej decyzji przez administratorów YouTube’a. Finalnie udało się jednak wszystko odkręcić.
Podobna sytuacja dotknęła austriackiego twórcę filmów dokumentalnych Olivera Resslera. Zaraz po usunięciu jego kanału, w ostrych słowach skomentował działania serwisu, nazywając je cenzurą. W tym wypadku podejrzenia o umyślne usunięcie treści mogły być słuszne – filmy Resslera prezentują często poglądy, które mogą nie podobać się władzom. Ostatecznie, jemu też udało się jednak wrócić do sieci.
Źródło: Blog YouTube, The Art Newspaper / fot. tyt. Unsplash / NordWood Themes
