YouTube ocenzurowało jego kanał. Teraz musi jeszcze zapłacić

Maksym SłomskiSkomentuj
YouTube ocenzurowało jego kanał. Teraz musi jeszcze zapłacić
To, co jedni nazywają cenzurą w Internecie, inni określają mianem zwykłej moderacji treści szkodliwych. Ocena stanu faktycznego zależy oczywiście od tego, jakie kto poglądy ma w danej sprawie. O cenzurze w sieci najczęściej mówi się w kontekście tego, co dzieje się w serwisach społecznościowych takich jak Facebook, Twitter i YouTube, z których każdego dnia znikają setki tysięcy treści naruszających zdaniem administracji tychże ogólne warunki użytkowania.



Swój finał znalazła właśnie głośna sprawa z 2015 roku, dotycząca youtubera Marshalla Danielsa, który publikował na YouTube skrajnie prawicowe materiały za pośrednictwem konta Young Pharaoh. Mężczyzna oskarżył YouTube o złamanie 1. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Sąd orzekł, że rzekomo poszkodowany nie ma racji i teraz musi zapłacić podmiotowi należącemu do spółki-matki Google, Alphabet.

Young Pharaoh przegrał proces

Marshall Daniels przez ostatnie trzy lata (skargę złożył w 2020 roku) starał się udowodnić, że YouTube naruszyło 1. poprawkę do Konstytucji USA. Uchwalona w ramach Karty Praw Stanów Zjednoczonych Ameryki zakazuje ograniczania wolności religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń, będąc poprawką, na którą uwielbiają powoływać się przywoływani do porządku przedstawiciele skrajnej lewicy i prawicy. Teraz sąd uznał, że pozew był nieuzasadniony i nakazał zwrot kosztów sądowych w wysokości 38576 dolarów, czyli ok. 169000 złotych. Prawnicy Google do tanich nie należą.



Sędzia pokoju stanu Kalifornii, Virginia K. DeMarchi, nakazała Danielsowi zapłacenie YouTube 38 576 dolarów za swoje dochodzenie roszczenia dotyczącego Pierwszej Poprawki, które „pozbawione było podstaw i było niepoważne od samego początku”. Przedstawiciele YouTube stwierdzili, że są to koszty niedoszacowanie, a obrona przed bezpodstawnym roszczeniem kosztowała firmę więcej.

young pharaoh

Marshall Daniels aka Young Pharaoh. | Źródło: zrzut ekranu z YouTube

Podejmując swoją decyzję na korzyść oskarżonego, DeMarchi musiała wziąć pod uwagę sytuację finansową Danielsa. W dokumentach sądowych Daniels przyznał się, że zarobił ponad 180 000 dolarów w roku poprzedzającym złożenie skargi. DeMarchi orzekła zatem, że opłaty nie będą nadmiernym obciążeniem dla Danielsa.

Absurdalne zdaniem sądu zarzuty

Daniels twierdził, że padł ofiarą „odwrotnej cenzury” na YouTube, która zaszkodziła mu, demonetyzując jego konto oraz usuwając filmy z tytułami „Fauci Silenced Dr. Judy Mikovits from Warning the American Public” oraz „George Floyd, Riots & Anonymous Exposed as Deep State Psyop for NOW”. Uznano, że dezinformował w nich w sprawach COVID-19 oraz George’a Floyda.

Daniels podnosił argument o tym, że filmy zostały usunięte na polecenie amerykańskiego Kongresu. W swojej wielokrotnie odrzucanej skardze Daniels podawał, że członkowie Kongresu Nancy Pelosi i Adam Schiff zmusili YouTube do usunięcia jego filmów.


„Żaden z argumentów nie jest przekonujący, ponieważ powód nie wyartykułował żadnej wiarygodnej teorii prawnej – nowatorskiej lub innej – na pociągnięcie podmiotów prywatnych do odpowiedzialności jako działających na polecenie rządu w przedstawionych okolicznościach” – argumentował sąd.

Cóż, internauci bardzo często i coraz częściej mylą demokrację z anarchią.

Źródło: Arstechnica

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.