Wyświetlił kod źródłowy strony. Polityk uznał to za atak hakerski

Maksym SłomskiSkomentuj
Wyświetlił kod źródłowy strony. Polityk uznał to za atak hakerski
Każdy z Was może wyświetlić sobie kod źródłowy dowolnej strony, gdyż pozwalają na to w zasadzie wszystkie najpopularniejsze przeglądarki internetowe. Po co to robić? Z różnych powodów, ot na przykład, aby zobaczyć, w jaki sposób w obrębie witryny osadzono dany element lub czy daną witrynę stworzył profesjonalista czy amator. Z czystej ciekawości. To zupełnie legalne, ale… Kilka dni temu powróciły echa głośnej sprawy z października ubiegłego roku. Gubernator stanu Missouri w Stanach Zjednoczonych, Mike Person, chce postawić przed sądem dziennikarza St. Louis Post-Dispatch, który ośmielił się to zrobić. Dlaczego? Bo dzięki temu ujawnił pewne niewygodne dla władz stanowych fakty.



Kara więzienia za spojrzenie do kodu źródłowego

Gubernator Mike Parson wyraził w środę opinię, że prokurator hrabstwa Cole wniesie oskarżenie w przypadku reportera gazety St. Louis Post-Dispatch, który poinformował kilka miesięcy władze stanowe o znaczącej luce na jednej ze stron internetowych.

Reporter Post-Dispatch w październiku ub. roku zaalarmował o błędzie w kodzie na stronie internetowej Departamentu Szkolnictwa Podstawowego i Średniego, który prowadził do publicznego ujawnienia numerów ubezpieczenia społecznego nauczycieli. Gazeta opublikowała swój raport dopiero po tym, jak urzędnicy naprawili lukę. Gazeta nie ujawniła żadnych danych osobowych.



Parson powołał się na stanową ustawę o manipulowaniu danymi komputerowymi, która mówi, że osoba popełnia przestępstwo, jeśli „świadomie i bez upoważnienia lub bez uzasadnionych podstaw, by sądzić, że ma takie upoważnienie modyfikuje lub niszczy dane, ujawnia lub pobiera dane lub uzyskuje dostęp do sieci komputerowej i celowo bada dane osobowe.”

„Jeśli ktoś wyłamie zamek w drzwiach prowadzących do twojego domu – a jakiegokolwiek powodu nie jest to dobry zamek – nie ma prawa wejść do twojego domu i zabrać czegokolwiek, co należy do ciebie” – powiedział Parson, przyrównując sytuację z sieci do realnego świata. Nie wiadomo dlaczego Parson uznał, że kod źródłowy stanowi jakąkolwiek formę zabezpieczenia dla rzeczy niewidocznych na stronie.

Kara zamiast wdzięczności

Z rozmów uzyskanych przez Post-Dispatch wynika, że komisarz ds. edukacji Margie Vandeven początkowo planowała podziękować reporterowi, który odkrył lukę. Okazało się przy okazji, że stanowy specjalista ds. cyberbezpieczeństwa poinformował Sandrę Karsten, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego, że agent FBI powiedział, iż incydent „nie był rzeczywistym wtargnięciem do sieci”. Zamiast tego agent FBI powiedział, że stanowa baza danych była „błędnie skonfigurowana, co pozwalało na używanie narzędzi open source do wyszukiwania danych, które nie powinny być dostępne publiczne.”

Dziennikarz nie naruszył infrastruktury, ale mimo to mają mu zostać postawione zarzuty. Jak sugeruje St. Louis Post-Dispatch, to częsta praktyka gubernatora wymierzona w prasę ujawniającą niesprzyjające mu informacje.


Źródło: St. Louis Post-Dispatch

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.