Publikacje te nie spodobały się jednak tamtejszym wydawcom. Pierwsza głos podniosła aktorka Leticia Dolera, pytając na Twitterze, czy takiego artykułu nie można zaskarżyć. Następnie do szturmu przystąpił Jaume Ripoll Vaquer – założyciel serwisu Filmin. Stwierdził on, że w ten sposób gazety napędzają ruch serwisom oferującym dostęp do nieautoryzowanych treści.
Nagłośnienie sprawy sprawiło, że do dyskusji przyłączyła się Laura Ruiz – przedstawicielka Paramount Pictures. Przyznała ona, że skoro gazety nawołują do piractwa, to należy je bojkotować, np. nie wykupując u nich reklamy. Ruiz w jednym z udzielonych wywiadów porównała nawet wspomniane artykuły do publikacji na temat tego, w jaki sposób włamać się komuś do domu.
W związku z zapowiedzią bojkotu jedna z gazet – ABC, usunęła swój artykuł. Przedstawiciele El Confidencial wręcz przeciwnie – postanowili bronić swoich praw do wolności słowa. Jeden z redaktorów tłumaczył, że artykuł miał na celu pokazanie, jak nieskuteczna jest cenzura pirackich stron internetowych. Chciano tym samym podkreślić, że zamykanie takich stron nie zniweluje piractwa. Problem leży bowiem w sposobie dystrybucji i cenach, czego wydawcy uparcie nie chcą przyjąć do wiadomości.
Jak ta sprawa się zakończy, tego aktualnie nie wiadomo. Jedno już teraz jest jednak pewne – z piractwem należy walczyć poprzez wdrażanie atrakcyjnych ofert, a nie blokowanie serwisów. Osoba chcąca nielegalnie pobrać plik i tak znajdzie źródło. Część może się jednak skusić na legalną ofertę, gdy ta będzie przyzwoita cenowo.
Źródło: di.com.pl