Miarka się przebrała. Współzałożyciel firmy Apple, Steve Wozniak, złożył pozew przeciwko należącemu do Google serwisowi YouTube. Powód jest trywialny. YouTube pozostawało obojętne na prośby o usunięcie filmów reklamowych związanych z Bitcoinami, które bezprawnie wykorzystywały jego wizerunek. Te kierowane były od maja (!) bieżącego roku.
Scam związany z Bitcoinami – w roli głównej: Steve Wozniak
W połowie lipca donosiliśmy o zuchwałym oszustwie przeprowadzonym na Twitterze za pośrednictwem dziesiątek kont celebrytów i innych znanych osobistości. Cyberprzestępcy weszli w ich posiadanie, by publikować tweety zachęcające do przelewania bitcoinów pod wskazane adresy portfeli. Pieniądze miały być rzekomo multiplikowane. Filmy zawierające tego rodzaju prośby umieszczane są i wyświetlane od jakiegoś czasu na YouTube, a bohaterem części z nich jest nie kto inny, jak Steve Wozniak. Chodzi tu rzecz jasna o jego wizerunek, bo Wozniak ze scamem nie ma nic wspólnego.
Przykładowy film z YouTube nielegalnie wykorzystujący wizerunek Wozniaka do promowania oszustwa na Bitcoiny. | Źródło: ArsTechnica
Oszuści wykorzystują w nagraniach wizerunek Wozniaka, aby zwiększyć wiarygodność swojego przedsięwzięcia. Namawiają oni do przesyłania Bitcoinów na adres portfela należący rzekomo do współzałożyciela Apple – każda kwota ma być rzekomo podwajana i odsyłana do uczestnika „zabawy”. Scam sugeruje, że do rozdania jest słuszna kwota 5000 BTC, stanowiąca równowartość ponad 180 milionów złotych. Któż by się spodziewał, że Google pozwoli wyświetlać taki oczywisty scam, prawda? Z tego właśnie powodu wiele osób dało się nabrać.
Podczas gdy Twitter poradził sobie z zamieszaniem w przeciągu kilku godzin, YouTube ignoruje żądania o zdjęcie omawianych materiałów.
Wraz z Wozniakiem pozew złożyło kilkanaście osób, które dały się nabrać i wpłaciły BTC o równowartości od kilku do ponad 40 000 dolarów. Pozywający podnoszą, że YouTube robi stanowczo zbyt mało, aby przeciwdziałać takim sytuacjom. Przedstawiciele YouTube bronią dobrego imienia firmy w swojej wiadomości nadesłanej serwisowi Ars Technica.
„Wszelkie nadużycia na naszej platformie traktujemy bardzo poważnie i podejmujemy działania niezwłocznie, gdy tylko wykryjemy naruszenia zasad, takie jak oszustwa lub podszywanie się” – czytamy. YouTube podaje przy okazji, że tylko w pierwszym kwartale 2020 roku firma usunęła 2,2 miliona filmów i zablokowała 1,7 miliona kont za „spam, oszustwa, nieuczciwe praktyki”.
To zaskakujące, ale YouTube może wygrać w sądzie
Powodowie uważają, że zaniedbanie YouTube sięga daleko i przedstawiciele serwisu dopuścili się czegoś więcej, niż tylko biernego przyzwolenia na hostowanie filmów wprowadzających w błąd internautów. Chcą tym samym uniknąć sytuacji, w której przedstawiciele YouTube oprą swoją linię obrony o sekcję 230 amerykańskiej ustawy o przyzwoitości komunikacyjnej (Communications Decency Act) z 1996 roku. Ta wyłącza sporą część odpowiedzialności tego rodzaju platform w sytuacji, gdy to użytkownicy podejmują nielegalne działania.
Pozywający spróbują dowieść tego, że YouTube nie tylko biernie udostępniało filmy. Algorytmy rekomendacji YouTube promowały filmy wśród entuzjastów kryptowalut i sprzedawały reklamy obok filmów – przynosząc bezpośrednie zyski z oszustw Google.
Źródło: Arstechnica, zdj. tytułowe: zrzut ekranu z filmu na YouTube
