Jak można wyczytać z pozwu, mężczyzna, pełniący funkcję woźnego, wyłączył zamrażarkę w jednym z laboratorium, ponieważ błędnie zinterpretował przyczynę emitowanego przez nią alarmu. Zamrażarka ta zwierała jednak nie kostki lodu czy lody, a bezcenne kultury komórkowe, badania nad którymi podobno „mogłyby być przełomowe”.
Ponad 20 lat badań, które przepadły w kilka chwil
Wspomniany mężczyzna, czyli Joseph Herrington, był zatrudniony przez firmę Daigle Cleaning Systems Inc..Zamrażarka, którą woźny wyłączył, z reguły schładzała umieszczone w niej kultury komórkowe do -80 stopni Celsjusza.
Co istotne, 14 września 2020 roku, przed zdarzeniem z udziałem Herringtona, profesor K.V. Lakshmi i jej zespół z Rensselaer Polytechnic Institute zauważyli, że rzeczona zamrażarka zaczęła „pikać”. To dlatego, że temperatura w jej wnętrzu niespodziewanie wzrosła do -78 stopni Celsjusza. Chociaż zmiana temperatury mogła być katastrofalna w skutkach, nie wpłynęła ona na próbki. Mimo to naukowcy zlecili naprawę zamrażarki.
Niestety, ze względu na panującą wówczas pandemię COVID-19, naprawa nie mogła odbyć się w najbliższym czasie, a najwcześniej 21 września. W związku z tym badacze tymczasowo zainstalowali blokadę bezpieczeństwa na gniazdku i wtyczce zamrażarki, a ponadto umieścili na samej zamrażarce zawiadomienie o następującej treści:
„Ta zamrażarka wydaje sygnał dźwiękowy, ponieważ czeka na naprawę. Proszę jej nie przenosić, ani nie odłączać. Sprzątanie w tym obszarze nie jest wymagane. Możesz przytrzymać przycisk wyciszenia alarmu/testu przez 5-10 sekund, jeśli chcesz wyciszyć dźwięk.”
Niestety, kilka dni później Joseph Herrington zignorował powyższą informację i wyłączył bezpiecznik dostarczający energię elektryczną do zamrażarki. Dlaczego to zrobił? Jak twierdzi, wydawało mu się, iż alarm był oznaką tego, że bezpieczniki powiązane z zamrażarką były wyłączone i dlatego postanowił je włączyć. W rzeczywistości jednak około godziny 20:30 czasu lokalnego przełączył wyłączniki instalacyjne nie w pozycję „On”, a w pozycję „Off”.
Wina firmy, a nie pracownika
W wyniku czynu woźnego większość próbek przechowywana w zamrażarce została zniszczona. Rensselaer Polytechnic Institute zdecydował się jednak pozwać nie jego samego a firmę, która zatrudniła Herringtona, ponieważ ta zdaniem uczelni nie wyszkoliła odpowiednio swojego pracownika. Zresztą, Herrington jest podobno osobą „o specjalnych potrzebach”.
W ramach swojego pozwu Rensselaer Polytechnic Institute nie prosi o konkretną wysokość odszkodowania. Wskazuje jednak, że straty szacowane są na ponad 1 milion dolarów.
Źródło: NBC News, fot. tyt. Canva
