Własne komputery tylko dla szlachty? Jeff Bezos przewiduje przyszłość

Paweł BliźniukSkomentuj
Własne komputery tylko dla szlachty? Jeff Bezos przewiduje przyszłość

Aktualna sytuacja na rynku podzespołów małymi krokami zbliża się do granicy – tej, która oddziela przeciętnego konsumenta od wydajnego sprzętu wysokiej jakości. To sprawia, że tezy o zmianie modelu korzystania z komputerów wcale nie muszą być oderwane od rzeczywistości. Jeff Bezos od lat podkreśla, że tradycyjny sposób używania komputerów osobistych może ulec zmianie. Jego zdaniem użytkownicy nie będą już potrzebować pełnoprawnych maszyn w domu, ponieważ większość obliczeń przeniesie się do chmury.



RAMmagedon trwa. Sztuczna inteligencja pochłonie aż 70% pamięci

W jednej z wypowiedzi Bezos stwierdził wprost, że „posiadanie własnego centrum danych nie przetrwa”, odnosząc się do klasycznych komputerów osobistych. Podkreśla, że moc obliczeniowa będzie kupowana z sieci, podobnie jak energia elektryczna. Użytkownik ma mieć jedynie urządzenia peryferyjne, a cała reszta – system operacyjny, aplikacje i obliczenia – będzie działać na serwerach.

Obecna sytuacja na rynku pamięci RAM dodatkowo wzmacnia znaczenie infrastruktury chmurowej. Najwięksi producenci kierują swoje moce produkcyjne przede wszystkim do centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję – spekuluje się, że aż 70% pamięci RAM wyprodukowanej w 2026 roku trafi właśnie do AI. To powoduje ograniczoną dostępność pamięci dla komputerów konsumenckich i urządzeń mobilnych. Giganci branży przewidują, że niedobory mogą utrzymywać się nawet do końca dekady, a ceny komponentów będą rosły. Według szacunków Intela zapasy laptopów w obecnych cenach mogą wystarczyć jeszcze na niecały rok.



Jeśli ktoś potrzebuje nowego sprzętu, warto rozważyć zakup wcześniej, zanim skutki niedoboru pamięci przełożą się na finalne ceny urządzeń. Ci, którzy mogą poczekać, powinni liczyć się z tym, że stabilizacja rynku może nastąpić dopiero około 2027–2028 roku.

Zapomnijcie o PC z wysokiej półki i fizycznych kopiach gier

Przy całej tej karuzeli związanej z podzespołami komputerowymi nie można zapominać o rynku gier. W ostatnich latach fizyczne kopie zaczęły znikać ze sklepów, a coraz więcej premier trafia wyłącznie do dystrybucji cyfrowej. Rynek przesuwa się w stronę usług, w których dostęp do treści jest ważniejszy niż posiadanie ich na własność. Usługi takie jak Xbox Game Pass Ultimate, Nvidia GeForce Now czy Amazon Luna umożliwiają granie i pracę na zdalnych serwerach. Rosnące ceny abonamentów pokazują jednak, że model usługowy nie zawsze oznacza niższe koszty, ale staje się coraz bardziej powszechny i dostępny.

Szczególną uwagę warto zwrócić na ofertę Microsoftu. Niegdyś tania przynęta na graczy może wkrótce stać się klatką – kuszącą ogromną liczbą tytułów, których i tak nie zdążymy ograć.

Źródło: New York Times, Tom’s Guide / Zdj. otwierające: Unsplash (@bhautik_patel3)


Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.