Apple za wszelką cenę chce wpisać się w zbierającą coraz większe żniwa poprawność polityczną i tworzyć treści bez jakichkolwiek kontekstów seksualnych czy przemocy. Tak przynajmniej wynika z najnowszych doniesień The Wall Street Journal. W dzienniku przeczytać możemy, że aktualnym celem Apple (mowa tu cały czas o tytułowej usłudze streamingowej) jest przekazywanie konsumentom tzw. przyjaznych materiałów.
Przez wspomniane treści „family friendly” rozumie się oczywiście filmy bez jakichkolwiek oznak przemocy, seksu, używek czy nawet wulgaryzmów. Zatrudnieni przez Tima Cooka reżyserzy mają więc przed sobą bardzo trudne zadanie opracowania takich seriali, show bądź pełnometrażowych klipów aby w żaden sposób nie przekraczały bezpiecznej granicy.
Co więcej, w treściach proponowanych przez Apple zabraknąć ma religijnych i politycznych symboli. Z jakiego powodu? Na to pytanie pewnie bez problemu potraficie odpowiedzieć sobie sami, lecz nie zaszkodzi powtórzyć tego po raz kolejny – wszystko dzięki poprawności politycznej.
Można zrozumieć różne dziwne decyzje wielkich korporacji, lecz tego typu zjawiska zakrawają już o swego rodzaju obsesję.
W sieci słychać coraz więcej głosów sprzeciwu wobec tego całego zjawiska globalnie okrzykniętego poprawnością polityczną. Ludzie domagają się większej swobody w tworzeniu i wyrażaniu siebie, lecz niestety te demokratyczne swobody są im coraz bardziej zabierane z pola widzenia – tak przynajmniej można wywnioskować z licznych opinii wielu artystów czy zwykłych YouTuberów.
Źródło: TechSpot