UOKiK prześwietlił promocje w Biedronce i Lidlu. Sklepy się doigrały

Paweł BliźniukSkomentuj
UOKiK prześwietlił promocje w Biedronce i Lidlu. Sklepy się doigrały

UOKiK przyjrzał się temu, jak Biedronka i Lidl informują klientów o promocjach przy kasach. Urząd uznał, że sposób prezentowania rabatów był zbyt nieczytelny. Po interwencji obie sieci musiały zmienić swoje systemy, tak aby klient w końcu widział jasno, ile naprawdę oszczędza.



Klient oczekuje przede wszystkim przejrzystości

UOKiK od miesięcy dostawał sygnały od klientów obu sieci. W końcu postanowił sprawdzić, co naprawdę dzieje się z ich promocjami.

Kontrola pokazała, że wielu kupujących nie było w stanie ocenić, czy rabaty zostały naliczone zgodnie z tym, co obiecywała półka, gazetka czy aplikacja. Prezes Tomasz Chróstny podkreślał, że zasady obniżek muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach.



Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło sposobu wyświetlania rabatów w Biedronce, gdzie zniżki pojawiały się zbiorczo, bez przypisania ich do konkretnych produktów. Klient widział jedynie sumę wszystkich obniżek, co zmuszało go do odtwarzania w pamięci, które towary były objęte promocją i na jakich zasadach. Jeden z konsumentów opisywał to tak:

„Jeżeli kupuję 10 produktów, z których 5 jest na promocji, to na dole rachunku wyświetla mi się całościowy upust z tych wszystkich pięciu produktów. I teraz do mnie należy, żeby sobie przypomnieć przy kasie, jakie były warunki promocji i czy ujemna suma pięciu obniżek zgadza mi się z rachunkiem”.

W Lidlu problem wyglądał inaczej, ale efekt był podobny. Sieć stosowała to samo hasło dla różnych okazji cenowych, a komunikaty o rabatach były niejednoznaczne i nie pozwalały łatwo powiązać obniżki z konkretnym produktem.


UOKiK zmusił sklepy do zmian

Kolejnym problemem była kumulacja promocji. Gdy klient korzystał z kilku ofert jednocześnie, systemy kasowe nie odejmowały jednej konkretnej kwoty, tylko proporcjonalnie pomniejszały cenę każdej pozycji na paragonie. W praktyce oznaczało to matematyczny rebus zamiast przejrzystej informacji o tym, ile i na czym klient faktycznie zaoszczędził.

Jak podsumował jeden z sygnalistów: „To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa‑matematyka pasjonatę”.

Po interwencji UOKiK obie sieci przedstawiły nowe rozwiązania. Biedronka zmieniła sposób wizualizacji cen tak, aby rabaty były widoczne przy konkretnych produktach, a ich łączna wartość pojawiała się również w podsumowaniu. Lidl również poprawił sposób prezentowania obniżek na ekranach kas, tak aby komunikaty były bardziej jednoznaczne i zrozumiałe.

Urząd zapowiada jednak dalszy monitoring – nie tylko kas, ale także wywieszek cenowych i reklam. Przy czym zachęca konsumentów do zgłaszania nieprawidłowości, zwłaszcza jeśli mogą je udokumentować zdjęciem lub nagraniem.

W efekcie systemy kasowe w największych sieciach mają być teraz bardziej przyjazne dla klientów, a dotychczasowe rebusy zastąpiono czytelnymi informacjami o realnych oszczędnościach.

Źródło: UOKiK / Zdj. otwierające: Biedronka

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.