Uniwersytet Wrocławski przeżywa obecnie dosyć trudne chwile. Okazuje się, że w piwnicach uczelni odkryto nielegalną kopalnię kryptowalut. Podkradający prąd sprzęt znaleziono tak naprawdę przypadkiem. Kluczowym wydarzeniem okazało się zaalarmowanie służb odnośnie do zadymienia w przewodach wentylacyjnych. Wtedy też zdano sobie sprawę, że komputery były wpięte w dotychczasową instalację elektryczną.
Uniwersytet Wrocławski z kryptowalutową aferą
Na terenie naszego kraju dzieje się naprawdę sporo. Dopiero co zgłoszono popularnego influencera do prokuratury. Stało się to za sprawą opublikowanego przez niego filmu, który wywołał w sieci gorącą dyskusję. Poznaliśmy również plany Centralnej Komisji Edukacyjnej jeśli chodzi o cyfryzację egzaminów dojrzałości. Odejść ma sprawdzanie papierowych arkuszy.
- Sprawdź także: Dostałeś taką ulotkę? Nowa metoda oszustów, policja ostrzega
Uniwersytet Wrocławski potwierdza, że w piwnicy jednego z budynków odkryto kopalnię kryptowalut. Niestety nie zdradzono jakichkolwiek szczegółów, trwa bowiem policyjne śledztwo i zapewne dopiero po jego zakończeniu przekazane zostaną istotne detale. Jedyną opublikowaną informacją jest data znaleziska, doszło do niego 14 października bieżącego roku. Minęło więc trochę czasu, choć na finalizację sprawy jeszcze nieco go upłynie.
Redakcji portalu TVN24 udało się ustalić, że w piwnicy Wydziału Prawa policja prowadziła stosowne czynności. Podczas szukania źródła zgłoszonego zadymienia w przewodach wentylacyjnych „znaleziono sprzęt komputerowy wpięty w istniejącą instalację elektryczną budynku. Takie rewelacje przekazał rzecznik prasowy wrocławskich służb, Wojciech Jabłoński.
Sprawca odpowie za kradzież prądu
Na miejscu odnaleziono tzw. koparki kryptowalut podłączone do routerów. Dzięki temu dochodziło do łączności bezprzewodowej z urządzeniem zewnętrznym. Coś jednak poszło nie tak, co koniec końców poskutkowało dobrym obrotem spraw. Obecnie trwa ustalanie danych osób odpowiedzialnych za tę nielegalną konstrukcje. Pomagają w tym przedstawiciele Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze, jakie straty poniósł Uniwersytet Wrocławski. Wiemy jednak, że konstrukcja zużywała bardzo dużą ilość prądu. Jeśli wiec uda się odnaleźć sprawcę, to wśród zarzutów znajdzie się rzecz jasna kradzież energii elektrycznej.
- Przeczytaj również: e-Doręczenia tuż za rogiem. Oto ostateczny termin ich wdrożenia
Ciekawe tylko ile jeszcze nielegalnych kopalni kryptowalut znajduje się na terenie naszego kraju. Tej liczby zapewne nigdy nie przyjdzie nam poznać.
Źródło: TVN24 / Zdjęcie otwierające: Uniwersytet Wrocławski