Rosyjskie strony rządowe usunięte z Google w Unii Europejskiej
Komisja Europejska wysłała do Google żądanie o usunięcie z wyszukiwarki na terenach państw Unii Europejskiej wyników, kierujących do rosyjskich mediów państwowych. Jak donosi The Washington Post, Google przesłał pismo od urzędników UE do publicznej bazy danych wniosków rządowych. Urzędnicy wyjaśniają w nim, w jaki sposób oficjalny nakaz Komisji Europejskiej dotyczący zakazu nadawania Russia Today i Sputnika w Unii Europejskiej dotyczy również wyszukiwarek internetowych.
W liście przesłanym do Google urzędnicy tłumaczą, że wyszukiwarki odgrywają elementarną rolę w rozpowszechnianiu treści i że jeśli firma nie usunie wskazanych mediów, które zdaniem organów UE rozpowszechniają dezinformację, ułatwi do nich dostęp opinii publicznej. Część listu brzmi:
„Działalność wyszukiwarek internetowych odgrywa decydującą rolę w ogólnym rozpowszechnianiu treści, ponieważ udostępnia je każdemu internaucie dokonującemu wyszukiwania na podstawie wskazania treści lub powiązanych terminów, w tym internautom, którzy w przeciwnym razie nie trafiliby na stronę internetową, na której opublikowana jest ta treść. W konsekwencji, gdyby wyszukiwarki takie jak Google nie usunęły RT i Sputnik z listy, ułatwiłyby one społeczeństwu dostęp do treści RT i Sputnik lub przyczyniłyby się do takiego dostępu” – czytamy.
Google nie skomentowało sprawy, ale witryny Russia Today i Sputnika nie są już dostępne z poziomu wyszukiwarki Google w Polsce. Inne media donoszą, że analogiczna sytuacja ma miejsce we Francji i Austrii – zapewne podobnie wygląda to w pozostałych krajach Wspólnoty.
Atak na wolność słowa? W żadnym wypadku
Niektórzy lbuią podnosić argument, że Unia Europejska „cenzuruje” alternatywny punkt widzenia Rosji. Problem polega na tym, że rosyjskie media państwowe nie prezentują alternatywnego poglądu, ale rażąco i celowo kłamią na różne tematy, bardzo dobrze wiedząc, że to, co mówią, nie jest prawdą. Najlepszym przykładem niechaj będą słowa oficjeli rosyjskich twierdzących, że „Rosja nigdy nie wywołała żadnej wojny” i „nie atakuje celów cywilnych”.
Zdaniem polityków zbyt wiele osób nie rozróżnia informacji od dezinformacji oraz faktów od opinii, aby świat nie reagował tak stanowczo na działania Federacji Rosyjskiej. I trudno się z tym zdaniem nie zgodzić – wystarczy spojrzeć na skalę problemu w mediach społecznościowych.
Źródło: lumendatabase, Washington Post