Ubezpieczenie od hejtu w Internecie
Hejt to słowo, którego pierwotne znaczenie mocno się zatarło. Kiedyś hejtem nazywano bezmyślne i na ogół prostackie nękanie innego internauty lub internautów, niemające żadnych logicznych podstaw. Dziś hejtem określa się często po prostu… posiadanie odmiennego zdania. Nie o tym jednak będzie mowa w niniejszym wpisie.
TU Uniqa wprowadziło do swojej oferty usługę, która ma bronić przed hejtem w Internecie. Jak ubezpieczyciel definiuje hejt? Zerknijmy:
„Hejt jest zjawiskiem stosunkowo nowym, ale na pewno negatywnym. Już dziś wiemy, że powoduje wiele negatywnych konsekwencji. Termin „hejt’’ trudno jednoznacznie wyjaśnić. Jego definicji próżno na razie szukać w słownikach. Samo słowo pochodzi z języka angielskiego, dokładnie od słowa hate – nienawidzić. Mianem hejtera (osoby szerzącej hejt) określa się osobę, która zamieszcza w Internecie obraźliwe komentarze, które mają sprowokować do kłótni, promować mowę nienawiści, obrażać, obniżać samoocenę osoby hejtowanej (obrażanej)” – czytamy. „Hejterzy do obrażania wykorzystują zarówno słowa, jak i grafiki, memy itp.”
Wydaje mi się, że niektórzy z Was mogą nie zgodzić się z powyższą próbą wyjaśnienia tego, czym jest hejt, ale z grubsza tego właśnie dotyczy. Ubezpieczyciel ma świadomość tego, że niektórym osobom (zwłaszcza influencerom) trudno jest zwalczać opisywane zjawisko, w związku z czym chce zarobić na osobach, które chcą skutecznie walczyć z hejterami. Przypuszczam, że przy okazji upatruje zysków w internetowych cwaniakach (trollach?), którzy potraktują usługę jako swoistą tarczę.
Co zawiera polisa od hejtu w sieci?
Uniqa wyraźnie komunikuje, że nie każda krytyka jest hejtem, a polska Konstytucja daje prawo do swobody wypowiedzi. Przed czym zatem ma chronić polisa? Dowiadujemy się, że to zależy od jej założeń. Ochroną można objąć całość życia prywatnego – sprawy karne, pracownicze, umowy i podobne. Należy przy tym pamiętać, że polisa nie zapewni odszkodowania za hejt, ale pozwoli na dochodzenie swoich praw w sądzie bez strachu o wysokie koszty wynajęcia adwokata i opłaty sądowe. Kupujący polisę mogą liczyć w uzasadnionych przypadkach (!) na zwrot kosztów:
- wynagrodzenia adwokata/radcy prawnego,
- opłat sądowych i innych wydatków w postępowaniu sądowym i egzekucyjnym
- opłat i kosztów w postępowaniu przed organami administracji państwowej i samorządowej
- podróży do sądu z siedzibą za granicą (jeśli stawiennictwo na sprawie ubezpieczonego jest obowiązkowe)
- tłumaczeń dokumentów potrzebnych obronie
- prawnego poradnictwa przedsądowego
Ubezpieczyciel deklaruje, że polisę można nabyć już za kilka złotych miesięcznie.
Pytam: co o tym wszystkim sądzicie?
Źródło: Uniqa
