UOKiK bierze się za Temu. Koniec złego traktowania Polaków

Piotr MalinowskiSkomentuj
UOKiK bierze się za Temu. Koniec złego traktowania Polaków

Popularna platforma Temu znalazła się na celowniku polskiego urzędu antymonopolowego. UOKiK informuje o postawieniu zarzutów dotyczących prezentowania cen promocyjnych w sposób sprzeczny z prawem. Chodzi przede wszystkim o nieprawidłowy sposób ukazywania rabatów oraz terminów ich obowiązywania. Lokalni użytkownicy są więc jawnie oszukiwani i tak naprawdę nie wiedzą ile udało im się faktycznie zaoszczędzić na skomponowanym koszyku.



UOKiK twierdzi, że promocje na Temu wprowadzają w błąd

Ostatnio dosyć sporo mówi się o chińskich platformach e-commerce. Zaledwie tydzień temu przybliżyliśmy Wam temat ewentualnych ceł, które UE może nałożyć na paczki o niskiej wartości. Tego typu zabieg powinien zmniejszyć skalę napływu produktów niespełniających unijnych norm bezpieczeństwa. Przy okazji tej dyskusji pojawił się argument dotyczący dbałości o szeroko pojęte środowisko naturalne.

Teraz zerknijmy na nasze lokalne podwórko. UOKiK poinformował o postawieniu zarzutów irlandzkiej spółce Whaleco Technology Limited, która odpowiada za obsługę polskiej wersji platformy Temu. Wykonanie tego kroku poprzedzone zostało rzetelną analizą strony internetowej, jak i aplikacji mobilnej. Okazało się, że klienci usługi „nie zawsze mogą wiedzieć, jak duża jest promocja – albo nie mogą mieć podanego punktu odniesienia”. Do tego dochodzi szansa na niezgodny z prawdą punkt odniesienia.



Temu (Android) – pobierz aplikację z naszej bazy danych

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, stawia sprawę dosyć jasno:

Obowiązek rzetelnego informowania o cenie obejmuje wszystkie etapy sprzedaży – od przekazów reklamowych, aż do momentu zawarcia umowy. W każdym miejscu, w którym pojawia się komunikat o obniżce, musi znaleźć się informacja o najniższej cenie z 30 dni przed jej wprowadzeniem. Celem jej podawania jest ograniczenie fałszywych promocji. Najniższa cena z 30 dni przed obniżką pozwala konsumentom ocenić, czy oferta jest rzeczywiście korzystna.

Obecność wzmianki o najniższej cenie z 30 dni przed ogłoszeniem zniżki jest zatem niezbędna. Temu nie podaje tej informacji we wszystkich przypadkach – skala niespójności wręcz poraża.

Konsumenci są oszukiwani, to musi się zmienić

To jednak nie wszystko! Jak wynika z rządowych ustaleń, nierzadko cena z ostatnich 30 dni bywała wręcz fikcyjna. Nie zmieniała się pomimo regularnie aktualizowanego kosztu danego produktu. UOKiK podaje przykład rzutnika LCD: promocyjna cena wynosiła 849,02 zł, najniższa cena z 30 dni: 960,99 zł. Niedługo później zmieniono promocję na 891,61 zł, natomiast najniższa cena z 30 dni nie uległa absolutnie żadnej korekcie. Mamy zatem do czynienia z jawnym oszukiwaniem konsumentów.


Temu zapewne doskonale zdaje sobie sprawę z siły promocji – to pod ich naciskiem najczęściej dochodzi o realizacji transakcji, także tych nieplanowanych. Tutaj warto wspomnieć o przeprowadzonym niedawno badaniu. Dowiadujemy się z niego, że aż 82% polskich internautów sugeruje się rabatami przy wyborze sklepu internetowego. Wcale mnie to nie dziwi.

Pozostaje mieć nadzieję, że Temu weźmie pod uwagę zarzuty i wprowadzi niezbędne zmiany będące na korzyść przeciętnych konsumentów.

Źródło: UOKiK / Zdjęcie otwierające: Temu

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.