Niejaka Dyne Suh w lutym wynajęła domek w górach w stanie Kalifornia – rezerwacja nie doszła jednak do skutku, bo wynajmujący obiekt Tami Barker odwołała ją dosłownie na minuty przed jej przyjazdem. Informację o odwołaniu okrasiła stwierdzeniami, że „nawet gdyby była ostatnią osobą na świecie, to nie wynająłby jej tego obiektu” oraz „to jedno słowo mówi wszystko. Azjatka.„. Ponadto, w dalszej części rozmowy Barker stwierdziła, że „po to mamy Trumpa, by osoby z zagranicy nie mówiły nam, co mamy robić„. Oczywiście okazało się, że klientka jest obywatelką USA i mieszka w Stanach Zjednoczonych od trzeciego roku życia.
Takie zachowanie nie uszło uwadze serwisu Airbnb – wynajmująca została ukarana karą grzywny w wysokości 5000 dolarów oraz wysłana kurs w ramach azjatycko-amerykańskich studiów kulturowych. Takie rozwiązanie sprawy było możliwe dzięki specjalnym regulacjom pomiędzy Airbnb a stanem Kalifornia dotyczącym przeciwdziałania rasizmowi. Pierwszy efekt takiego działania już mamy i można się spodziewać, że niebawem porozumienie zostanie rozszerzone także na inne stany czy też kraje.
źródło: theverge