Smartwatche oszukują chorych na cukrzycę. Niemcy zbadali miliony sztuk

Paweł BliźniukSkomentuj
Smartwatche oszukują chorych na cukrzycę. Niemcy zbadali miliony sztuk

Kupowanie taniego zegarka z nadzieją, że zastąpi on profesjonalny glukometr, to – krótko mówiąc – bardzo zły pomysł. Niemiecka Federalna Agencja Sieci opublikowała raport za 2025 rok, z którego wynika, że rynek zalewają miliony wadliwych smartwatchy, które bezczelnie oszukują użytkowników w kwestii zdrowia.



Tylko w ciągu jednego roku służby zidentyfikowały aż 7,7 miliona niebezpiecznych produktów. Szczególnie groźne są urządzenia obiecujące bezinwazyjny pomiar poziomu cukru, mimo że technicznie w ogóle nie są do tego zdolne.

Zegarek nie pobierze Ci próbki krwi

Smartwatche reklamujące pomiar glukozy to zazwyczaj zwykłe wydmuszki. Należy pamiętać, że na ten moment nie ma na rynku samodzielnego zegarka, który potrafiłby wiarygodnie zmierzyć cukier bez nakłuwania skóry. Statystyki są nieubłagane – zidentyfikowano ponad 1200 ofert online, które sprzedały łącznie 5 milionów urządzeń wprowadzających w błąd co do swoich funkcji.



Urządzenia te często wykorzystują proste czujniki tętna, a następnie za pomocą algorytmów „wyliczają” prawdopodobny poziom cukru. W praktyce oznacza to, że zegarek podaje nam wartości wyssane z palca. Choć właściwie nie są „wyssane” – bo zegarek przecież nie pobrał próbki krwi z opuszka. Mowa o wartościach, które mają jedynie sprawiać wrażenie prawdziwych danych zdrowotnych.

Marketingowcy agresywnie celują w osoby z cukrzycą, obiecując im wygodę, której nauka nie jest jeszcze w stanie dostarczyć.

Poleganie na takich pomiarach to prosta droga do tragedii. Jeśli użytkownik podejmie decyzję o dawce insuliny lub zrezygnuje z leku na podstawie fałszywego odczytu, ryzykuje zdrowiem lub życiem. Testy konkretnych zegarków, jak choćby Kospet iHeal 6, pokazały, że wyniki z nadgarstka potrafią drastycznie różnić się od rzeczywistego stanu organizmu. Strach pomyśleć, do jakich fatalnych decyzji medycznych mogłyby doprowadzić takie odczyty.

Producenci tych urządzeń często pomijają też podstawowe wymogi prawne, takie jak oznaczenia CE czy kompletną dokumentację. Dla nich liczy się przede wszystkim sprzedaż. Nawet jeśli odbywa się ona kosztem bezpieczeństwa osób, które desperacko szukają łatwiejszych sposobów na monitoring swojej choroby.

Ponad połowa produktów nie spełnia standardów

Sytuacja na rynku jest dramatyczna, co potwierdzają kontrole w punktach sprzedaży detalicznej. Aż 58% urządzeń sprawdzonych bezpośrednio w sklepach nie spełniło standardów regulacyjnych, co przełożyło się na około 1,9 miliona sprzedanych sztuk. Dodatkowo służby celne zablokowały na granicach już 359 tysięcy podejrzanych urządzeń po skontrolowaniu ponad 8 tysięcy transportów.


Konsumenci muszą zachować najwyższy sceptycyzm wobec marketingowych haseł. Jeśli technologia brzmi zbyt pięknie, by mogła być prawdziwa, to zazwyczaj tak właśnie jest.

Smartwatche przed zakupem warto zweryfikować pod kątem tego, czy posiadają certyfikację medyczną, a nie tylko ładny pasek i wyświetlacz pokazujący losowe liczby zamiast realnych wyników.

Źródło: Bundesnetzagentur, Gizmochina / Zdj. otwierające: YouTube (@dexcomCGM)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.