Zwolnij. Scrollowanie mediów społecznościowych wciąga w spiralę lęku

Maksym SłomskiSkomentuj
Zwolnij. Scrollowanie mediów społecznościowych wciąga w spiralę lęku

Im bardziej boimy się nudy, tym bardziej jej potrzebujemy. W świecie niekończącego się scrollowania cisza i bezczynność stały się czymś bardzo obcym. Zamiast odpoczywać, napędzamy algorytmy, które karmią nas napięciem, lękiem i poczuciem, że ciągle coś nas omija. Najnowsze dane pokazują, że ten mechanizm szczególnie mocno uderza w młodych – i coraz częściej także w dorosłych. NASK bije na alarm.



Scrollujemy, żeby odpocząć. A jesteśmy coraz bardziej zmęczeni

Nuda i cisza stały się czymś niepokojącym. W wolnej chwili – w kolejce, przed snem, przy świątecznym stole – odruchowo sięgamy po smartfon. Scrollowanie stało się nową formą odpoczynku. Problem w tym, że ten odpoczynek coraz częściej napędza zmęczenie, napięcie i lęk, zamiast je rozładowywać.

Z danych opublikowanych przez NASK wynika, że już co trzeci nastolatek w Polsce wykazuje objawy uzależnienia od internetu. Media społecznościowe pełnią dla młodych rolę centrum dowodzenia: kontaktów, emocji, tożsamości i porównań. I właśnie tu zaczyna się problem, który dotyczy nie tylko dzieci, ale całych rodzin.



Algorytmy mają nas zatrzymać na jak najdłużej

Jeśli korzystamy z mediów społecznościowych z umiarem, nie dzieje się nic złego. Granica zostaje jednak przekroczona wtedy, gdy życie innych zaczyna zajmować więcej miejsca niż własne potrzeby – sen, relacje, nauka czy zwykła rozmowa. Eksperci od lat alarmują, że algorytmy, z jakich korzystają popularne platformy, nie są projektowane dla naszego dobrostanu. Wręcz przeciwnie, mają maksymalnie zaangażować. Niedojrzały, wciąż kształtujący się mózg dziecka jest na te mechanizmy szczególnie podatny. Zresztą, nie inaczej jest z umysłami dorosłych.

„Młode pokolenie jest praktycznie stale podłączone do sieci. Obraz rzeczywistości w mediach społecznościowych jest mocno wyidealizowany, co może prowadzić do poczucia bezwartościowości i przygnębienia” – ostrzega Anna Borkowska, ekspertka NASK ds. edukacji cyfrowej

Porównywanie zwykłego życia z wyreżyserowanym światem znanym z rolek i relacji to prosta droga do frustracji, kompleksów i wycofania społecznego. Ostrzegaliśmy już Was przed tym wielokrotnie.

Organizm w trybie alarmowym. Nawet gdy tego nie czujemy

Scrollowanie to nie tylko kwestia psychiki. To także reakcja biologiczna. Każde powiadomienie, każda obietnica nowej treści uruchamia w mózgu mechanizmy znane od tysięcy lat: czujność, napięcie, oczekiwanie nagrody.

„Już samo przewidywanie nagrody, a nie jej otrzymanie, aktywuje układ dopaminowy. To sprzyja nawykowemu sprawdzaniu telefonu” – tłumaczy Kamil Oleszkiewicz z zespołu ds. ochrony dzieci i młodzieży NASK


Efekt? Organizm cały czas pozostaje pobudzony. Rośnie poziom kortyzolu i adrenaliny, a ciągłe wyrzuty dopaminy zwiększają ryzyko uzależnienia. Młodzi często nie odczuwają tego jako stres – dopóki nie pojawiają się problemy z koncentracją, snem, agresją czy drażliwością.

FOMO to lęk przed byciem offline. Nuda jest dziś na wagę złota

Do tego dochodzi FOMO (Fear of Missing Out), czyli irracjonalny strach przed tym, że coś nas ominie. Nowa rolka, wiadomość, trend, reakcja. Racjonalnie wiemy, że większość tych treści nie ma żadnego realnego znaczenia. Emocjonalnie – boimy się wypadnięcia z obiegu. Dla młodych ludzi, dla których akceptacja grupy jest kluczowa, ten mechanizm działa wyjątkowo silnie.

Jednym z najbardziej niedocenianych skutków ciągłego scrollowania jest nieumiejętność znoszenia ciszy i nudy. A to właśnie one są fundamentem kreatywności, regulacji emocji i zdrowego odpoczynku. Według badań UNICEF z 2025 roku, brak dostępu do ciszy i wyciszenia może prowadzić do chronicznego przeciążenia sensorycznego oraz nasilenia zaburzeń lękowych i depresyjnych u młodych ludzi.

Jak przerwać szkodliwą spiralę? Wystarczą małe kroki

Eksperci podkreślają jedno: nie chodzi o cyfrowy detoks totalny, ale o odzyskanie kontroli nad tym, jak spędzamy czas.

„Zacznijmy od drobnych zmian. Jeśli problemem jest sięganie po telefon zaraz po przebudzeniu, warto wrócić do tradycyjnego budzika i zjeść śniadanie bez ekranu” – radzi Marta Witkowska z NASK.

Jakie są zatem drobne kroki, które naprawdę działają? Zaplanowanie sobie codziennej godziny offline, wychodzenie z domu bez telefonu – choćby na krótki spacer, czy też rzucanie wyzwań w stylu: 48 godzin na jednym ładowaniu smartfona. Warto też wyciszyć lub wyłączyć powiadomienia.

Smartfony i media społecznościowe nie są wrogiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy to one zaczynają sterować naszym rytmem dnia, emocjami i uwagą.

Przed świętami warto zwolnić – nie tylko symbolicznie.

Źródło: Instalki.pl via NASK

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.