Samolot linii lotniczych Qantas, który w weekend leciał z Melbourne do Perth, zaliczył ponad dwugodzinne opóźnienie. Wszystko przez nazwę sieci Wi-Fi, która została dostrzeżona przez pasażerkę.
Po włączeniu Wi-Fi jej oczom ukazała się sieć o nazwie „Mobile Detonation Device”, co natychmiast zgłosiła załodze samolotu. Kapitan poinformował wszystkich o opóźnieniu, wyjaśniając, że na pokładzie znajduje się podejrzane urządzenie, które może zagrażać bezpieczeństwu.
Samolot został przeszukany, jednak urządzenie nie zostało znalezione. Nie ujawnił się również żartowniś, który postanowił w ten sposób nazwać sieć Wi-Fi.
W efekcie opóźnienia, 40 pasażerów postanowiło zrezygnować z lotu i wybrać inny termin. Samolot dotarł do miejsca przeznaczenia dwie godziny po planowanym przylocie.
Źródło: Yahoo