Sąd ukarał YouTube za cenzurowanie protestów przeciwko lockdownowi

Maksym SłomskiSkomentuj
Sąd ukarał YouTube za cenzurowanie protestów przeciwko lockdownowi
Pod koniec stycznia YouTube usunął film jednego z użytkowników, powołując się na naruszenie „Zasad dotyczących dezinformacji dotyczących COVID-19”. Chodziło o nagranie prezentujące protest przeciwko lockdownowi, jaki miał miejsce w Szwajcarii. Sąd w Dreźnie orzekł właśnie, że firma dopuściła się bezprawnej cenzury, w związku z czym musi teraz zapłacić karę. Niezbyt wysoką karę.



YouTube ukarany za usunięty film

Wyższy Sąd Okręgowy (Oberlandsgericht) w Dreźnie orzekł, że YouTube złamał prawo, usuwając materiał umieszczony w serwisie przez internautę. W konsekwencji bierności podmiotu w zakresie przywrócenia treści, zasądzona została kara w wysokości 100 000 euro (ok. 457 000 złotych).

Sąd już pod koniec kwietnia 2020 roku nakazał firmie z Mountain View natychmiastowe przywrócenie filmu. YouTube ignorowało orzeczenie przez prawie cały miesiąc, zanim zastosowało się do niego 14 maja 2020 roku. Niemiecki sąd uznał to zachowanie za „celowe i poważne naruszenie prawa” i postanowił ukarać giganta grzywną. Co ciekawe, sąd w swoim wyroku podniósł argument o tym, iż nowe wytyczne dot. materiałów związanych z Covid-19 nie zostały włączone do ogólnych warunków użytkowania konta w serwisie YouTube – do regulaminu powinien być stworzony odpowiedni aneks, na który internauci powinni wyrazić zgodę.



„Dzięki historycznie wysokiej grzywnie Wyższy Sąd Okręgowy bardzo jasno pokazał, że ​​decyzje sądowe muszą być przestrzegane bezwzględnie i niezależnie od tego, czy YouTube uważa coś za zgodne ze swoim wewnętrznym regulaminem, czy nie” – powiedział Joachim Steinhöfel, adwokat reprezentujący interesy swojego klienta, właściciela kanału, na którym zamieszczono wideo.

Rzecznik YouTube w rozmowie z Welt.de powiedział, że firma rozpatrzy swoje stanowisko w kwestii wyroku. Dodał: „Mamy obowiązek pilnować, aby użytkownikom naszego serwisu były dostarczane wiarygodne informacje i zwalczać wszelkie próby dezinformacji podczas pandemii Covid-19.”

Ten wyrok to interesujący precedens

Powyższy wyrok jest niezwykle ciekawy w świetle dyskusji o tym, czy prywatne serwisy powinny dopuszczać się cenzury. Wydaje się, że moderacja treści (nazwana coraz częściej mianem „cenzury”) towarzyszy internautom w zasadzie od zarania dziejów. W ostatnim czasie dopiero jest uznawana za coś kontrowersyjnego – głównie ze względu na to, jak wielu użytkowników zrzeszają platformy takie jak Facebook i YouTube, mając przez to realny wpływ na kreowanie opinii w znaczącej części społeczeństwa.

Przypominam, że w styczniu tego roku Premier Morawiecki zapowiedział, że media społecznościowe będą służyć Polakom, a nie obcym interesom. W tym celu ma zostać stworzona odpowiednia ustawa. Internauci mają nadzieję , że nie będzie to ustawa taka, która da jednej stronie wyłączność na opisywanie otaczającej nas rzeczywistości.

Źródło: Welt.de


Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.