Amerykański sąd zadał jednak kłam temu twierdzeniu. Thomas Gonzales był oskarżany o nielegalne pobranie filmu z Adamem Sandlerem. Sędzia zakończył jednak sprawę na korzyść oskarżonego, przyznając, że adres IP to zbyt mało, by móc powiązać Gonzalesa z naruszeniem własności intelektualnej.
W tym konkretnym przypadku adres IP wskazywał na dom spokojnej starości, gdzie siłą rzeczy więcej osób posiada dostęp do internetu. W takiej sytuacji dokładne określenie winnego nie było możliwe, dlatego też sędzia musiał oddalić wniosek.
Precedens ten można jednak przełożyć na inne scenariusze. Wystarczy bowiem, że z jednego komputera korzysta kilka osób, by nie wskazać winnego.
Nie wiadomo jednak, czy inne sądy wezmą przykład z powyższej sprawy i będą rozstrzygać w podobny sposób, szczególnie w naszym kraju.
Źródło: Gizmodo