Przez błąd na Mapach Google przez 3 lata nie mógł zamówić pizzy

Maksym SłomskiSkomentuj
Przez błąd na Mapach Google przez 3 lata nie mógł zamówić pizzy
Czy usługa tak pożyteczna, praktyczna i powszechnie lubiana jak Mapy Google może pogorszyć komuś komfort życia? Kolejny raz okazuje się, że tak. Pamiętacie może jak w sierpniu 2019 roku pisałem o 500-złotowych mandatach za bezmyślne zawierzanie nawigacji, wystawionych 700 (!) kierowcom w Zakopanym? To tylko jeden z przykładów – kolejny pochodzi z Wielkiej Brytanii. Simon Borghs przez trzy lata w wyniku błędu Map Google „zamieszkał” w parku.



Błędny kod pocztowy w Mapach Google utrudnił życie Brytyjczykowi

Niemal każdorazowo, gdy Simon Borghs chciał zamówić jedzenie do swojego domu, wrócić doń taksówką lub odebrać paczkę od kuriera, czekała go niełatwa przeprawa. Kod jego bloku, znajdującego się we wschodnim Londynie, wskazywał błędną lokalizację w Mapach Google. Nawigacja zamiast do jego mieszkania prowadziła kierowców do niewielkiego parku Three Mills Green na wyspie Three Mills Island w Bromley-by-Bow. Drobny problem z prostym rozwiązaniem? Wręcz przeciwnie.

Musicie pamiętać o tym, że Mapy Google są nawigacją używaną niemalże powszechnie, także w systemach podmiotów takich jak Uber. Za sprawą aplikacji Android Auto korzysta z niej jeszcze więcej kierowców samochodów, którzy sięgają po nią chętniej, niż po systemy nawigacyjne oferowane przez producentów aut.



mapy google

Kierowcy coraz rzadziej korzystają z systemów nawigacji w kupowanych przez siebie samochodach. Mapy Google są po prostu dokładniejsze… w większości przypadków. | Źródło: Canva

Borghs podaje, że zmiana w kodzie pocztowym w Mapach Google nastąpiła niespodziewanie i bez powodu. Jednego dnia 2018 roku nie miał problemu z dostawami, a następnego – jego dom został przeniesiony do parku. Chociaż rzeczywisty kod pocztowy pozostał ten sam, Google przypisał go do zupełnie nowej lokalizacji.

O korektę poszkodowany prosił 3 lata. Wystarczyła interwencja dziennikarzy

Simon Borghs w rozmowie z The Guardian skarżył się, że aż trzy lata zabiegał u Google o korektę kodu pocztowego. Tej dokonano w ciągu zaledwie 24 godzin, jednakże dopiero wtedy, gdy z amerykańską korporacją skontaktowali się dziennikarze Observer. Coś mi to przypomina

Google twierdzi, że używa automatycznych i ręcznych sposobów sprawdzania dokładności i stara się korygować błędy, gdy tylko się pojawią. Przedstawicielom giganta nie udało się jednak odpowiedzieć na pytania, dlaczego problem występował tak długi w przypadku Brytyjczyka. Nie wiadomo też, ile osób na całym świecie znajduje się w identycznej sytuacji.

Źródło: The Guardian


Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.