Korzystanie z publicznych sieci Wi-Fi raczej jest już standardem w większości miejsc. Zazwyczaj restauracje czy kawiarnie oferują na tyle stabilne połączenie, iż bez nie sprawia ono większych problemów podczas wykonywania różnych czynności w sieci. Klienci popularnej sieciówki Starbucks wykorzystywali publiczne Wi-Fi do innych celów – między innymi do… oglądania pornografii czy innych kontrowersyjnych treści. W związku z naciskami grupy Enough is Enough, wspomniana sieć zablokuje wybrane witryny oraz adresy na swoich routerach.
Do całej sprawy przyczyniła się petycja z 26 tysiącami podpisów oraz starsza opinia policyjna wskazująca na to, iż przestępcy często wykorzystują publiczne Wi-Fi w kawiarniach do przeglądania pornografii oraz treści mogących uchodzić za pedofilskie. Do tej pory Starbucks pozostawał największą siecią gastronomiczną, która nie korzystała z żadnych ograniczeń, a surfowanie po sieci w kawiarni nie było ograniczone w żaden sposób – użytkownicy mogli więc nie tylko oglądać pornografię, ale na przykład ściągać nie do końca legalne pliki.
Na samym początku ograniczenia związane z dostępnymi adresami pojawią się na terenie całych Stanów Zjednoczonych. W późniejszym okresie trafią one także do Europy oraz naszego kraju. Sam Starbucks nie ujawnił żadnych szczegółów związanych z techniczną stroną całego przedsięwzięcia, ale można śmiało założyć, iż pracownicy odpowiadający za stworzenie listy niedostępnych adresów będą musieli poświęcić na to sporo czasu. Oprócz pornografii, użytkownicy nie będą w stanie także podejrzeć witryn, które mogą promować lub jednoznacznie kojarzyć się z przemocą.
W wiadomości przesłanej do redakcji serwisu Business Insider Starbucks zapewnia, iż kawiarnie będą bezpiecznym oraz przyjaznym miejscem dla wszystkich klientów.
Czy tego typu decyzja jest słuszna? Patrząc na coraz bardziej wyrafinowane metody stosowane przez cyber- i zwykłych przestępców można powiedzieć, że jak najbardziej. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko czekać aż nowe, wewnętrzne przepisy popularnej kawiarni wejdą w życie.
Źródło: Business Insider
