Dzisiaj do godziny 17, czyli w godzinach szczytu, obowiązuje 19 stopień zasilania, który ogranicza zużycie energii elektrycznej przez fabryki, duże sklepy czy przedsiębiorstwa. Wczoraj było jeszcze gorzej – obowiązywał 20 stopień zasilania.
Ograniczenia widać w całej Polsce – w biurowcach wyłączono windy, o godzinie 17 wyłączona zostanie klimatyzacja. Niektóre supermarkety już teraz postanowiły zrezygnować z dodatkowego chłodzenia. W wielu fabrykach wstrzymana została produkcja, a we Wrocławiu co piąty tramwaj nie wyjechał dziś na ulice.
Skąd w ogóle wzięły się kłopoty? W Polsce od tygodnia panują temperatury powyżej 30 stopni Celsjusza. Poziom wód w rzekach znacząco się obniżył, a właśnie w taki sposób chłodzone są polskie elektrownie. Nawet jeżeli woda jest dostępna, to jest ona zbyt ciepła, by efektywnie chłodzić.
Ostatni kryzys energetyczny o takiej skali miał w Polsce miejsce w latach 80. ubiegłego wieku. Dlaczego przez tyle lat elektrownie nie zostały przygotowane na taką ewentualność? Politycy zbagatelizowali problem modernizacji struktur energetycznych. Doskonale obrazuje to przykład budowy elektrowni atomowej w naszym kraju. Na ten cel przeznaczono w latach 2009-2014 182,5 mln złotych, jednak nie udało się nawet ustalić miejsca jej powstania. Same pensje dla pracowników i członków zarządu wyniosły 34,9 mln złotych.
Źródło: Wysokie Napięcie