NSA podejrzanej aktywności, która wskazywałaby na terroryzm, szukała na serwerach Xbox Live, World of Warcraft, Second Life i wielu innych popularnych gier. Agenci oddelegowani do tego zadania przenikali w społeczności elfów (tudzież każdej innej rasy) w poszukiwaniu prawdziwych terrorystów, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi.
Agencja monitorowała rozmowy odbywające się na serwerach gier, a także w usłudze Xbox Live. Wśród zbieranych danych znalazły się także zdjęcia profilowe czy czas spędzony w wybranym tytule. Niestety nie wiemy, w jaki dokładnie sposób całość była monitorowana. Nie wiadomo również, czy działania były skuteczne – dokument nie wspomina o żadnym terroryście złapanym w ten sposób.
Microsoft, Blizzard i inne firmy zamieszane w sprawę nie komentują powyższych doniesień.
Źródło: The Guardian