W przyszłym roku wchodzi w życie unijny pakiet e-commerce, który ma uprościć zgłaszanie do procedury celnej wszystkich przesyłek do wartości 1 tys. euro – pisze „Gazeta Wyborcza”. Skutki nowych przepisów odczują oczywiście osoby zamawiające produkty bezpośrednio u chińskich sprzedawców. Są one tanie z kilku powodów, kupujący unika pośredników, a dodatkowo kupuje w cenie netto bowiem podatek VAT powinien uiścić w swoim kraju.
VAT od przesyłek z Chin
Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że od nawet niedrogich przedmiotów zamówionych, np. na AliExpress powinniśmy zapłacić podatek VAT. Za pobór podatku odpowiada Poczta Polska, ale z uwagi na ilość przesyłek (w 2018 roku tylko z Chin odebrano ok. 14 mln listów) system jest niewydolny. Dochodzą do tego triki stosowane przez sprzedawców, którzy oznaczają przesyłki jako zwykłą korespondencję, a nie towar lub deklarują, że w liście znajduje się prezent.
Według „Gazety Wyborczej” w pierwszym półroczu 2019 r. Poczcie Polskiej udało się wystawić około 10 tys. dokumentów przewozowych i pobrać 1 mln 175 tys. zł VAT-u. Patrząc na dane z 2018 roku zdecydowanie widać, że procedurze podlega zaledwie ułamek przesyłek.
Zmiany od 2021 roku
Procedury, które wejdą w życie już w przyszłym roku mogą znacznie ograniczyć ilość przesyłek z Chin bowiem towary będą po prostu droższe. Ministerstwo Finansów zapowiada, że od 1 stycznia 2021 roku każda przesyłka z krajów trzecich (chodzi o dostawy z poza UE) będzie podlegała procedurze celnej.
Wyjątek mają stanowić towary wysyłane osobom fizycznym przez osoby fizyczne, których wartość nie przekracza 45 euro na przesyłkę.
Nadchodzące zmiany to ogromne wyzwanie dla Ministerstwa Finansów i operatorów przesyłek. Poczta Polska będzie musiała zainwestować w nowy sprzęt oraz zatrudnić pracowników, którzy będą odpowiedzialni za procedurę odprawy przesyłek.
Zostało raptem kilka miesięcy na przygotowanie całego systemu, a według „Gazety Wyborczej” sprawa jest jeszcze w powijakach.
Źródło: Gazeta Wyborcza
