Wczoraj, zapewne nieprzypadkowo, serwis Liveuamap stał się ofiarą ataku DDoS, trwającego w przybliżeniu aż 18 godzin. Kto za nim stał?
Okno na światowe konflikty
Serwis Liveuamap został założony w 2014 roku, co ciekawe przez dziennikarzy i deweloperów oprogramowania właśnie z Ukrainy, a dokładniej mówiąc z Dniepru, w trakcie Euromajdanu. Początkowo narządzie bazowało na Mapach Google, ale ostatecznie jego twórcy przerzucili się na własną mapę, stworzoną w oparciu o mapy Open Street.
Pierwotnie Liveuamap obrazowało sytuację wyłącznie w Ukrainie, związaną z przejęciem Krymu i wojną w Dombasie. Gdy jednak podpisano porozumienia Mińskie, deweloperzy narzędzia postanowili sprawić, by mapa obrazowała także przebieg konfliktów w innych miejscach planety, w tym wspomnianej Syrii i Iraku.
Atak DDoS na Liveuamap
Ostatni DDos na Liveuamap rozpoczął się w nocy z 28 lutego na 1 marca. Jak wspomniałam, atak ten trwał aż 18 godzin. Usługę udało się przywrócić do działania dzięki pomocy firmy Cloudlfare. Mowa o usłudze, albowiem atak spowodował problemy zarówno w działaniu strony internetowej narzędzia, jak i aplikacji mobilnej.
DDoS->issues with server (will be fixed shortly) https://t.co/2ZZWSXb8va
— Liveuamap (@Liveuamap) March 1, 2022
Niestety, nie wiadomo, kto dokładnie stał za atakiem na Liveuamap. Biorąc jednak pod uwagę obecną sytuację, można podejrzewać, że stali za nim hakerzy z Rosji. Dla przypomnienia wspomnę, że od początku inwazji, która trwa od tygodnia, Ukraina oskarżyła Rosję o całą serię cyberataków, które dotknęły jej stron rządowych.
Rzecz jasna, Ukraina nie pozostaje Rosji dłużna. Państwo zachęca bowiem ochotników z całego świata do zakłócania pracy rosyjskich stron rządowych. Ba, nawet grupa Anonymous wypowiedziała rosyjskiemu rządowi cyberwojnę. Ta do tej pory sparaliżowała działanie niektórych rządowych stron, zupełnie wyłączyła strone Gazpromu, zhakowała rosyjską telewizję i nie tylko.
Nie zdziwię się, jeśli Liveuamap będzie w najbliższej przyszłości celem kolejnych ataków DDoS. Przynajmniej na razie strona działa jednak bezproblemowo.
Źródło: Liveuamap (Twitter), fot. tyt. Canva
