Niestety Internetu używają różni ludzie, nawet tacy, którzy swój wolny czas postanawiają poświęcić na drwienie z tak okropnego zdarzenia. Brandon Fleury (bo o nim mowa) za „pasję” obrał sobie zakładanie fałszywych kont na Instagramie, gdzie wstawiał zdjęcia wyśmiewające zarówno ofiary strzelaniny, jak i ich rodziny.
Wszystko zaczęło się pod koniec grudnia, kiedy to Fleury wpadł na ten „genialny” pomysł. Na szczęście FBI wraz z policją szybko namierzyły właściciela obraźliwych kont i już 16 stycznia doszło do konfrontacji, w wyniku której Brandon się do wszystkiego przyznał.
Większość profili zakładanych przez Amerykanina stanowiły próbę podszycia się pod sprawcę masakry, Nikolasa Cruza. Z tych kont wysyłano również wiadomości do rodzin osób zamordowanych – większość z nich opierała się na schemacie np. „Zabiłem twoją siostrę. To była zabawa. Było przed nią całe życie, a ja po prostu je kurwa ukradłem. Hahaha”.
Jak tłumaczy się Brandon? Dwudziestojednolatek określił swoje postępowanie jako „głupie gówno” i stwierdził, że to tylko internetowe żarty. Na pytanie odnoszące się do prawdziwości kierowanych przez niego gróźb do rodzin ofiar odpowiedział, że to akurat była prawda i chciał aby ludzie, do których pisał czuli się zagrożeni.
Nie wiadomo jeszcze jaka kara czeka „internetowego śmieszka”, ale jeszcze w styczniu ma stawić się w sądzie.
Źródło: TheVerge