Ile razy spoglądasz na ekran smartfona? Spoiler: za dużo

Paweł BliźniukSkomentuj
Ile razy spoglądasz na ekran smartfona? Spoiler: za dużo

Kiedy rozmowa schodzi na temat smartfonów, większość z nas woli udawać, że wszystko jest pod kontrolą. „Korzystam, ale bez przesady” – to zdanie, które pada wyjątkowo często. Problem w tym, że gdybyśmy mieli być ze sobą brutalnie szczerzy, okazałoby się, że wielu z nas spędza ze swoim telefonem więcej czasu, niż chciałoby przyznać. Wiem coś o tym, bo sam byłem w tej grupie.



Serwis Reviews.org przeprowadził wśród Amerykanów ankietę dotyczącą ich uzależnienia od smartfonów. Wyniki? Cóż… delikatnie mówiąc, nie napawają optymizmem. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ludzie w takich badaniach mają tendencję do „podkolorowywania” rzeczywistości i przedstawiania siebie w lepszym świetle. Skoro więc deklaracje wyglądają tak, jak wyglądają – to jak wygląda prawda?

Smartfon jako centrum życia

Przeciętny użytkownik w USA sprawdza telefon 186 razy dziennie. To prawie osiem razy na godzinę, jeśli liczyć całą dobę. A jeśli odliczymy sen i przyjmiemy, że trwa około sześciu godzin, to wychodzi ponad dziesięć spojrzeń na ekran w każdej godzinie aktywności.



Poranki? Jeszcze zanim zdążymy się przeciągnąć, przetrzeć oczy i dojść do siebie, 84% badanych już ma telefon w dłoni. Dla większości to odruch – jakby mózg potrzebował potwierdzenia, że świat nadal istnieje. Toaleta? 68% traktuje ją jako dodatkową przestrzeń na scrollowanie. Kolacja? Ponad połowa korzysta z telefonu w trakcie posiłku. Randka? 40% przyznaje, że zerka na ekran nawet wtedy, gdy siedzi naprzeciwko drugiej osoby. Trudno o bardziej symboliczny obraz współczesnych relacji.

Smartfon ważniejszy niż film, rozmowa i zdrowy rozsądek

Oglądanie filmu czy serialu, które kiedyś było formą relaksu, dziś często staje się tłem dla przeglądania powiadomień. 87% ankietowanych przyznaje, że korzysta z telefonu podczas oglądania telewizji. Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące korzystania ze smartfona za kierownicą. Każdy wie, że to niebezpieczne. Każdy słyszał o tym setki razy. A mimo to 29% badanych przyznaje, że i tak to robi. Jakby powiadomienie naprawdę nie mogło poczekać.

Jeśli chodzi o czas spędzany przed ekranem, statystyki układają się w dość przewidywalny sposób. Najwięcej korzystają osoby w wieku 29–44 lat – to grupa, która łączy pracę, życie prywatne i rozrywkę w jednym urządzeniu. Tuż za nimi plasuje się Generacja Z, spędzająca średnio ponad 4 godziny dziennie ze smartfonem w ręku.

Starsze pokolenia, takie jak boomersi, wypadają znacznie skromniej, ale nie dlatego, że są „odporni” na technologię. Po prostu ich nawyki ukształtowały się w czasach, gdy telefon nie był centrum życia. Korzystają z niego regularnie, ale nie traktują go jako głównego źródła rozrywki czy informacji. Różnice pokoleniowe nie dotyczą tylko czasu spędzanego przed ekranem, ale też stylu korzystania. Młodsi częściej przeskakują między aplikacjami, konsumują krótkie treści i reagują na powiadomienia w czasie rzeczywistym. Starsi natomiast używają telefonu bardziej zadaniowo – dzwonią, piszą wiadomości, sprawdzają pogodę czy wiadomości, ale rzadziej „toną” w scrollowaniu.

Co ciekawe, choć liczba dziennych interakcji ze smartfonem spadła w porównaniu z poprzednim rokiem, to wcale nie oznacza, że stajemy się mniej zależni od technologii. Wręcz przeciwnie – coraz więcej osób otwarcie deklaruje, że czuje się uzależnionych od telefonu.


Grunt to nie okłamywać samego siebie

Najważniejsze jest to, by przestać udawać przed samym sobą i rozpocząć walkę z własnym nałogiem. Nie ma innego wyjścia niż smartfonowy detoks. Na start warto mianować sypialnię strefą bez smartfona.

Na początku wspomniałem, że ludzie mają tendencję do mijania się z prawdą w ankietach. Wynika to z wielu czynników: efektu społecznej aprobaty, podświadomego lęku przed oceną czy zwyczajnego braku świadomości własnych nawyków. Osoby, które chcą lepiej zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, mogę odesłać do książki „Wszyscy kłamią” autorstwa Setha Stephensa-Davidowitza. I właśnie dlatego wyniki podobnych badań mogą być przygnębiające: bo jeśli nawet w deklaracjach wyglądają źle, to rzeczywistość bywa jeszcze bardziej bezlitosna.

Źródło: reviews.org / Zdj. otwierające: unsplash.com (@sinileunen)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.