Kostaryka ofiarą ataku hakerów
Kostarykański Zakład Ubezpieczeń Społecznych postanowił na wszelki wypadek wyłączyć wszystkie swoje systemy, pozostawiając na lodzie tysiące osób potrzebujących wsparcia medycznego. Kostaryka zmaga się obecnie z dość sporą liczbą zakażeń COVID-19 i niemała liczba osób wymaga leczenia pod respiratorami.
Raport przytacza przypadek Rogera Gonzáleza, emerytowanego publicysty z San Jose, który miał zaplanowane badanie EKG na wtorek. Niestety, to nie mogło zostać przeprowadzone. González zauważył, że lekarz wszystkie notatki zapisał w formie papierowej, korzystając przy okazji z jego kartoteki papierowej zamiast elektronicznej. Lekarz tłumaczył się, że „pracownicy nie mogą włączać komputerów, aby wirus się nie rozprzestrzeniał”.
Álvaro Ramos, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, powiedział na konferencji prasowej we wtorek, że szybkie zamknięcie systemów uniemożliwiło cyberprzestępcom przejęcie kontroli i zaszyfrowanie większej ilości danych danych, tak jak miało to miejsce we wcześniejszych atakach. Powiedział wtedy, że nie zażądano okupu.
Hakerzy o okup poprosili
Na portalu, za pośrednictwem którego Hive publikuje komunikaty, pojawiło się wkrótce wezwanie do zapłacenia okupu. Kwota na poziomie 5 milionów dolarów nie wydaje się przesadnie wysoka w kontekście tego, jak wysoka jest stawka dla kostarykańskiego rządu.
Najnowszy atak, w którym oprogramowaniem ransomware zainfekowano co najmniej 30 z puli 1500 serwerów, jest następstwem innego ataku z kwietnia bieżącego roku. Wtedy to rząd Kostaryki ogłosił stan nadzwyczajny w związku z działalnością rosyjskojęzycznych hakerów z grupy Conti. Niektórzy eksperci twierdzą, że członkowie grupy Conti działają również na rzecz Hive.
Źródło: TechXplore